Ogłoszenia
wrobel

Rozmowa z Bartłomiejem Buszem

Już w najbliższy czwartek (13 maja) przekonamy się czy Bartłomiej Busz, artysta fotograf z Ostrzeszowa już po raz trzeci, w tym drugi raz z rzędu, zdobędzie nagrodę w konkursie Grand Press Photo. Tym razem ma na to szansę w kategorii „Zdjęcie pojedyncze – Ludzie”.

 

To już dla Ciebie trzecia nominacja do Grand Press Photo, najbardziej prestiżowej nagrody fotograficznej w naszym kraju i jednocześnie szansa na trzecią nagrodę. Nie mogę więc nie rozpocząć naszej rozmowy od gratulacji.

Bardzo dziękuję. Ta nominacja jest dla mnie szczególna, bo czas mamy szczególny, dziwny. Wszyscy wiemy, w jakiej rzeczywistości od roku żyjemy. Dla mnie rok miniony i obecny są także dziwne pod kątem mojego zawodu, pod kątem fotografowania. Było to dla mnie najgorsze półtora roku, ponieważ najmniej fotografowałem. Choć tematów społecznych i politycznych nie brakowało, to mam wrażenie, że w tym roku zrobiłem najmniej zdjęć. Mimo wszystko, jedno z tych zdjęć, poruszające temat kultury w czasach pandemia, zostało nominowane i bardzo mnie to cieszy.

Tym razem nie jest to fotoreportaż, ale pojedyncze ujęcie. Jedno, ale bardzo znaczące, bo ilustrujące tą naszą pandemiczną rzeczywistość. Można je traktować jako signum temporis.

To jest zdjęcie pokazujące pewną hybrydę pragnień nas wszystkich. Wiemy, że w pewnym okresie kultura została nam niemal całkowicie odebrana, dostęp do niej został wstrzymany. A druga rzecz to wolność i obcowanie ze sobą. Fotografię zrobiłem na targu żywności. Tutaj, gdzie mieszkam, w Kotlinie Kłodzkiej jest gospodarstwo, które produkuje sery krowie. Jego właściciele wpadli na pomysł, by raz w miesiącu organizować u siebie targ żywności, zapraszając producentów przeróżnej żywności, głównie ekologicznej: miodu, chleba, wyrobów mięsnych. Przyjeżdża tam bardzo dużo ludzi z Wrocławia, a nawet z Wielkopolski. Ktoś też wpadł na pomysł, by w jednym z otwartych pomieszczeń gospodarczych zagrał zespół na żywo i ludzie mogli obcować z kulturą, której są bardzo głodni. To było bardzo fajne, bo pokazało jak my w Polsce i chyba w ogóle ludzie na świecie próbują sobie z tym wszystkim poradzić. To był dla mnie obraz ludzkiej kreatywności. Dobra, nie możemy zagrać w klubie czy na scenie, to zagrajmy tutaj, żeby wyrazić swoją twórczość, żeby spotkać się z ludźmi. Właśnie ten moment udało mi się zarejestrować na fotografii.

Fotografia przedstawia zespół występujący pod jakąś prowizoryczną dość wiatą oraz publiczność w osobie… jednego dziecka.

Staram się nigdy nie kreować sceny. To nie było tak, że czekałem aż ludzie słuchający muzyki przejdą i zostanie jedna osoba. Faktycznie było tak, że przed dłuższy czas, przynajmniej przez jeden utwór, tylko to jedno dziecko stało i słuchało z uwagą tej muzyki.

A co to był za zespół i muzyka?

To był taki lokalny zespół, który na ogół gra na weselach covery znanych polskich rockowych zespołów.

Robiąc to zdjęcie od razu wiedziałeś, że ma potencjał predestynujący je do startu w konkursie Grand Press Photo?

Szczerze mówiąc, nigdy nie myślę w ten sposób. Praktycznie chyba zawsze mam ze sobą aparat fotograficzny, nawet kiedy idę na mszę do kościoła. Podczas fotografowania nigdy nie selekcjonuję, chociaż każdy fotograf ma tak, że kiedy widzi jakąś scenę to albo wstępnie odczuwa, że to nie jest to, albo czuje pozytywne podniecenie, że to jest ten moment, coś wyjątkowego. W tym przypadku też tak miałem. Cała ta historia, zderzenie kultury i tego miejsca jest czymś wyjątkowym, z czego może powstać fajny obraz. Później, kiedy przeglądałem w komputerze zdjęcia to wybrałem w sumie chyba pięć z nich, ale to od razu oznaczyłem, uznając, że warto je wysłać na konkurs.

Spodziewałeś się, że przyniesie ci kolejną nominację?

 Prawdę powiedziawszy nie bardzo się spodziewałem. Śledzę to, co robią koledzy fotografowie. Są to głównie zaognione społeczne sytuacje, na ogół w Warszawie i innych dużych miastach, protesty i to co się dzieje wokół pandemii. Dlatego nie bardzo liczyłem, że będzie nominacja i tym bardziej mnie ucieszyła.

W zeszłym roku przyznano Ci nagrodę za temat związany z muzyką. Tym razem jest podobnie. Stajesz się chyba specjalistą od niesztampowego i nietypowego ukazywania tematów muzycznych.

– To była też moja pierwsza myśl, kiedy wysyłałem zdjęcie, a potem, kiedy otrzymałem informację o nominacji. Rzeczywiście, w zeszłym roku był fotoreportaż o Sashy, czyli rzecz związana z muzyką. W tym roku również tak jest. Bardzo się cieszę. Mówiąc szczerze, moja muzykalność kończy się na stopniu pierwszym, czyli rozróżniam, kiedy grają, a kiedy nie. Natomiast nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Kiedy pracuję, muszę słuchać muzyki. Oprócz literatury jest to coś, co daje mi chyba najwięcej radości i inspiracji. Bardzo się cieszę, że obraz powiązany z muzyką, który zauważyłem znowu został nominowany. A nie jest to typowa fotografia koncertowa.

Kiedy rozmawialiśmy rok temu, mówiłeś, że Twój projekt z ukraińskim wokalistą Sashą Booole wciąż trwa, a jego zwieńczeniem będzie album fotograficzny. Czy rzeczywiście staracie się nadal kontynuować tą artystyczną współpracę i wydanie albumu, który ją podsumuje się zbliża?

Gdyby nie pandemia, to pewnie byśmy w tym roku to wszystko świętowali i inaczej by to wszystko wyglądało. Niestety, w czasie pandemia, nie udało nam się spotkać, nie widzieliśmy się z Sashą. Mamy jednak cały czas kontakt, ja cały czas pracuję nad zdjęciami. W tym roku, kiedy miałem wystawę w Ostrzeszowie był taki pomysł, aby Sasha przyjechał zagrać, żeby jego koncert zainaugurował wystawę. Poczyniliśmy ogromnie dużo starań, ale to się nie udało. Artystów z zagranicy nie wpuszczają. Już po stronie ukraińskiej nie było jakiejkolwiek możliwości, żeby Sasha przyjechał zagrać, a bardzo chciał. Teraz wszystko stoi w miejscu. Stwierdziliśmy, że album będzie miał sens tylko wtedy, kiedy jego promocja będzie towarzyszyć trasie koncertowej Sashy. Wydawanie tego albumu nie ma więc obecnie sensu i trzeba z tym czekać. Na pewno jest to teraz moje największe fotograficzne marzenie, ale najpierw musimy wrócić do pewnej normalności, kiedy będą się odbywać koncerty, artyści będą mogli podróżować.

Masz już przygotowaną mowę dziękczynną, którą wygłosisz podczas gali, odbierając nagrodę?

Nie. Powiem szczerze i patrząc czysto fotograficznie, gdybym był jurorem tego konkursu, to miałbym dwóch innych faworytów w tej kategorii. Nigdy nie przygotowuję sobie żadnej mowy, staram się mówić od serca, to co w danym momencie mam w głowie. Jak będzie, tak będzie. Mam nadzieję, że będę miał coś do powiedzenia, gdyby nagle okazało się, że moje zdjęcie zostało nagrodzone.

Ogłoszenia
Zielony Ogród