Motor dla męża, wyjazd do Disneylandu dla córki, a dla siebie… buty. Takie marzenia dzięki wygranej w teleturnieju „Koło Fortuny” zamierzała spełnić mieszkanka Palat Agnieszka Pisula. Będzie jej to dane, ponieważ w jednym z ostatnich odcinków popularnego programu nie dała szans rywalom i zgarnęła nagrodę w wysokości 54.700 złotych.

Ogłoszenia
Wawrzyniak reklama

Dla pani Agnieszki, pracownicy Biblioteki Publicznej w Grabowie nad Prosną, nie był to debiut w „Kole Fortuny”. Ten miał bowiem miejsce w roku 2008 i również zakończył się sukcesem. To nie przypadek. Właśnie ten teleturniej od zawsze budził u niej wielkie zainteresowanie.

Uwielbiała go już jako dziecko, kiedy był prowadzony przez Wojciecha Pijanowskiego – wspomina. – Oglądałam i zgadywałam hasła.

Po latach postanowiła zrobić to samo, ale już w telewizyjnym studio. W drugim podejściu również poszło znakomicie. Co prawda początek tego nie zapowiadał, ponieważ dwie pierwsze rundy należały do rywali, ale później Agnieszka Pisula zdominowała grę. W rundzie trzeciej zwycięstwo dało jej hasło „aukcja internetowa”, w czwartej jako pierwsza odgadła tytuł znanej szanty, a w rundzie piątej rozpoznała „żołnierza z długą bronią”. Dzięki temu z kwotą 4.700 złotych awansowała do finału, w którym bardzo szybko postawiła kropkę nad i, oznajmiając, że pod hasłem „gry i zabawy” kryje się „ciągnięcie losów”. Chwilę później jej radość sięgnęła zenitu. W wylosowanej kopercie było bowiem aż 50.000 złotych! Ten radosny moment poprzedziło jednak bardzo długie oczekiwanie. Pani Agnieszka wysłała zgłoszenie jeszcze w roku 2018. Co prawda zaproszenie na eliminacje, w trakcie których kandydaci są testowani pod kątem umiejętności radzenia sobie przed kamerą i z zadaniami przypominającymi te serwowane podczas programu, ale wybuch pandemii udaremnił realizację kolejnych etapów. Dopiero w styczniu bieżącego roku mieszkanka Palat otrzymała zaproszenie na nagranie mające miejsce w Warszawie.

Byłam bardzo zaskoczona, że po tylu latach sobie przypomnieli. – nie kryje A. Pisula.

Rejestracja odcinka z udziałem A. Pisuli nastąpiła 17 lutego, a więc dokładnie pół roku przed jego emisją na antenie TVP 2. Tak długo nasza bohaterka musiała ukrywać przed otoczeniem fakt udziału w jednym z najpopularniejszych teleturniejów w Polsce.

Tylko naprawdę najbliżsi wiedzieli, jaki jest efekt – przekonuje, zwracając uwagę, że obecne „Koło Fortuny” znacząco różni się od tego, w którym startowało po raz pierwszy. – Tamten był spokojniejszy, wydaje mi się, że nie było tyle muzyki. Teraz jest taki pod nasze czasy. Ciągle musi się coś dziać.

Jako ciekawostkę można uznać to, że w swoim debiucie A. Pisula występowała w ubraniach dostarczonych przez produkcję. Tym razem, być może w związku z pandemią, o ubiór musiała zadbać już sama. Na szczęście, tak za pierwszym, jak i za drugim razem atmosfera na planie była bardzo przyjazna.

Wszyscy mówią, żeby się nie przejmować, nie stresować. Poczynając od makijażystki, która mówi, że będzie dobrze i fajnie, po reżysera przekonuje. – Jeśli chodzi o prowadzących to nie ma się z nimi zbyt dużo kontaktu, właściwie tyle co widać w telewizji. Rozmawiałam z nimi też chwilę po nagraniu, ale były to dosłownie dwa zdania.

Tym, co mogło nieco rozczarować, jest brak publiczności. Bliscy nie mogą zatem na żywo śledzić poczynań uczestników. Czy da się przygotować do tego rodzaju teleturnieju? Zdaniem pani Agnieszki raczej nie. Ona sama przed wyjazdem na nagranie oglądała jedynie dostępne w Internecie odcinki. Bez wątpienia ważne są natomiast indywidualne predyspozycje oraz, rzecz jasna, odrobina szczęścia. Agnieszka Pisula z pewnością dysponuje zestawem odpowiednich cech, a zatem nic dziwnego, że nie wyklucza kolejnych występów w „Kole Fortuny”. ŁŚ

Ogłoszenia
Zielony Ogród