Jeszcze do niedawna znany był przede wszystkim ze swojej działalności harcerskiej. Był komendantem Dolnośląskiej Chorągwi Harcerzy, a wciąż jest hufcowym Ostrzeszowskiego Hufca Harcerzy im. Szarych Szeregów. Dał się poznać jako twórca i organizator gier miejskich o tematyce historycznej. Teraz przed Michałem Szmajem, bo o nim mowa, jedno z największych wyzwań. Po zwycięstwie w konkursie przez najbliższe cztery lata kierował będzie Ostrzeszowskim Centrum Kultury.

Ogłoszenia
Wawrzyniak reklama

Naszą rozmowę rozpocznę od gratulacji. Nie tylko został Pan rekomendowany na stanowisko dyrektora Ostrzeszowskiego Centrum Kultury, ale decyzję tę komisja konkursowa podjęła bez głosu sprzeciwu. To chyba bardzo istotne?

-Ogromne zaufanie komisji i w związku z tym również ogromne na mnie brzemię, żeby tego zaufania nie zawieść. Pozostali uczestnicy konkursu byli również bardzo dobrymi kandydatami na to stanowisko, dlatego tym bardziej jednogłośność komisji jest dla mnie wyrazem ogromnego zaufania.

Kiedy podjął Pan decyzję o starcie w konkursie? Czy ta myśl pojawiła się już w momencie, kiedy Artur Derewiecki ogłosił, że to jego ostatnia kadencja na stanowisku dyrektora?

-Odpowiadając szczerze, proces myślowy trwał bardzo długo. To ważna decyzja, jedna z tych życiowych. Długo zastanawiałem się, czy jestem do tego gotowy, czy będzie to z dobrem dla ostrzeszowskiej kultury i dla mnie również. Decyzja zapadła bardzo późno, na tydzień przed złożeniem dokumentów. Myślę, że to bardzo dobrze jeżeli mamy pewne wątpliwości, ponieważ to świadczy o poczuciu odpowiedzialności i respekcie przed tym zadaniem. To nie przyszło mi łatwo. Duży doping miałem ze strony swoich współpracowników, to było kluczowe. Gdyby moi obecni współpracownicy, z którymi biuro w biurko i ramię w ramię podczas realizacji różnych projektów działamy nie dali mi na początku takiego znaku, że chcieliby, żebym ja z poziomu kolegi stał się dyrektorem, to na pewno nie podjąłbym takiej decyzji. Jestem zdania, że jeżeli chcesz być pierwszym wśród wszystkich to bądź sługą wszystkich. Zawsze, jeżeli przychodziło mi gdzieś być szefem, przede wszystkim w harcerstwie, to tak do tego podchodziłem. Na pewno w naszych relacjach, które są dobre, nic się nie zmieni. To powinno być sprawne zarządzanie instytucją, a nie rządzenie.

Dotychczasowy dyrektor miał swój wkład w tę wizję, która została zaprezentowana komisji konkursowej i zyskała tak duże poparcie?

-Unikałem sytuacji, żebym nawet to wcześniej zobaczył. To całkowicie autonomiczna wizja, od początku do końca.

A jaka ona jest, jakie są jej główne założenia? Przed panem przynajmniej cztery lata pracy na stanowisku dyrektora OCK. Co w tym czasie ma się wydarzyć, być może zmienić?

-Chciałbym przede wszystkim, żeby Ostrzeszowskie Centrum Kultury kontynuowało wiele działań, które podejmuje i w mojej ocenie są one dobre, stoją na wysokim poziomie. Chciałbym, żeby to była kontynuacja. Uważam, że nie powinniśmy nigdy negować w żaden sposób dobrego dorobku naszych poprzedników. Najważniejszą misją dla mnie jako dyrektora na najbliższe cztery lata jest to, żeby w Centrum Kultury spotykali się bardzo różni ludzie, artyści, instytucje, społecznicy, którzy tworzą kulturę w Ostrzeszowie. Żebyśmy nie rywalizowali między sobą, tylko współtworzyli kulturę. Chciałbym, żeby Ostrzeszowskie Centrum Kultury stało się miejscem spotkania. Chciałbym angażować uznanych lokalnych twórców, a nie brakuje ich w Ostrzeszowie i okolicy, do tego, żeby prowadzili warsztaty, żeby miała tutaj miejsce edukacja artystyczna na jeszcze wyższym poziomie niż dotychczas. W tej współpracy jest sprzężenie zwrotne. Chciałbym pokazywać dorobek lokalnych artystów w ramach prezentacji artystycznych, być może wystaw połączonych z koncertem, żeby miało tu miejsce spotkanie różnych dziedzin sztuki. Chciałbym, żeby te prezentacje były też zachętą dla młodych lokalnych twórców, dla uczniów naszych szkół, żeby chcieli tworzyć sztukę i w niej się rozwijać.

A co z tymi największymi, flagowymi rokrocznie organizowanymi przez OCK?

-Mamy bardzo dużo imprez w kalendarzu, które zyskały sobie publiczność. Przez lata zbudowana została ciężką pracą grupa odbiorców konkretnych wydarzeń, jak na przykład Koncert Muzyki Wiedeńskiej. To są takie wydarzenia kulturalne, które, jestem głęboko przekonany, należy kontynuować, i tak też będę robił.

Ale pewnie w kalendarzu pojawią się też zupełnie nowe propozycje?

-Chciałbym stworzyć taki projekt jak „Akademia Mistrzów”, która będzie cyklem warsztatów i wydarzeń różnej maści, w których Ci mistrzowie będą przekazywać swoją wiedzę. Będą to profesjonalne warsztaty. Chciałbym być może otworzyć też nowe pracownie, na przykład fotograficzną oraz reaktywować sekcje kabaretową i teatralną. Wiadomo, że teraz mamy trudny rok. Nie wiemy, co będzie jutro. Żyjemy w ciągłej niepewności, czy zarobimy pieniądze w ramach działalności kina. To ogromny wkład finansowy w funkcjonowanie naszej instytucji. Chciałoby się od razu mieć pewność, że będzie można robić te wszystkie imprezy jak: kino plenerowe, „Akcję Lato”, spotkania z grami planszowymi czy Koncert Muzyki Wiedeńskiej na jesieni. Tej pewności teraz nie ma i to nie jest czynnik, który ułatwia działanie.

Kiedy oficjalne przejęcie obowiązków i jaka będzie pierwsza decyzja nowego szefa OCK?

-17 sierpnia. Sercem instytucji, tym co będzie motorem napędowym naszych działań i co tworzy kulturę, są ludzie. Dlatego trzeba będzie podjąć dobre, przemyślane decyzje dotyczące zatrudnienia nowych pracowników, bo Ci dotychczasowi oczywiście pozostają. W najbliższych latach będzie tutaj miała miejsce pewna zmiana pokoleniowa i trzeba, w mojej ocenie, przeprowadzić tę zmianę w sposób naturalny. To będzie po prostu przekazanie pałeczki. Trzeba zatrudnić osoby, które pod okiem doświadczonej kadry będą się uczyć pewnych rzeczy, a z drugiej strony wniosą tutaj swoją świeżość, pomysły i energię.

Dyrektorowanie w OCK to taka przygoda na najbliższe cztery lata, czy bardziej dalekosiężny plan?

– Skupiam się na najbliższych czterech latach. Mam jasno wytyczone cele w mojej koncepcji. Jest ich wiele do zrealizowania, mam nadzieję, że to się uda wspólnie z zespołem ziścić. Nie pojmuję tego teraz jako misji na więcej niż cztery lata. Zobaczymy, co będzie jutro, to przyniesie czas.

Ogłoszenia
Fizjomedica