Choć od ponad 20 lat szersza publiczność kojarzy go przede wszystkim jako wokalistę legendarnego Dżemu, to z powodzeniem kontynuuje też, zapoczątkowaną w latach 90., karierę solową. 17 lutego ukaże się jego kolejna, już piąta, płyta zatytułowana „Plus”. Jednym z pierwszych przystanków na promującej ją trasie koncertowej było 10 lutego Ostrzeszowskie Centrum Kultury.

Ogłoszenia
Instal Grunt

Fani Macieja Balcara, bo o nim mowa, jak zwykle dopisali. Widownia zapełniła się niemal do ostatniego miejsca miłośnikami melodyjnego, gitarowego grania z pogranicza rocka, bluesa i piosenki autorskiej, w którym niezwykle ważną rolę odgrywają mądre teksty z przesłaniem. Jak się okazuje, koncertowanie w okresie ferii zimowych to w przypadku M. Balcara i jego zespołu kilkunastoletnia tradycja.

Trudno było godzić terminy między Dżemem a solowymi rzeczami i wpadliśmy na pomysł, że skoro są ferie, to oddają mi trzy tygodnie i ja sobie je zagospodaruje wyjaśnia artysta. – Nikt się nie spodziewał, że będzie to 17-dniowa trasa, a raczej, że zagram kilka koncertów. Jak się jednak okazało, jest zapotrzebowanie na takie trasy i od kilkunastu lat jeździmy właśnie w taki sposób.

Pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego Balcar nie kryje, że chętnie wraca w rodzinne strony, a Ostrzeszów darzy dużą sympatią. Występował tutaj przed laty z zespołem Blues Forever, a później promując swój debiutancki album zatytułowany „Czarno” oraz kilkakrotnie z Dżemem.

Ostrów jest w moim sercu i zawsze będę podkreślał, że to jest moje rodzinne miasto, gdziekolwiek by mnie los nie rzucił. A Ostrzeszów jest blisko, zawsze miałem tu kilku przyjaciół i chętnie tu wracam zapewnia.

M. Balcar to jeden z najbardziej cenionych polskich wokalistów. Ma na koncie udział w wielu projektach muzycznych. W roku 2000 została mu powierzona tytułowa rola w musicalu autorstwa Andrew Lloyd Webbera „Jesus Christ Superstar” wystawianym przez Chorzowski Teatr Rozrywki. W „Skazanym na Bluesa” dał się też poznać szerszej rzeszy odbiorców jako aktor, wcielając się w postać Indianera, czyli alter ego głównego bohatera. Ekranizacja życia osławionego Ryśka Riedla okazała się najpopularniejszą produkcją polską roku 2005. A mało brakowało, że świat nie poznałby Macieja Balcara jako artysty. Ukończył bowiem studia na wydziale architektury Politechniki Wrocławskiej.

Muzyka i architektura to były dwie moje pasje i cały czas balansowałem pomiędzy jedna a drugą – wyznał w rozmowie z nami. Z jednej strony kończyłem studia, z drugiej zakładałem zespół. Potem na horyzoncie pojawiło się pierwsze dziecko i wtedy trzeba było podejmować już bardzo konkretne decyzje. Narodziła się decyzja, żeby wyjechać do Warszawy i tam się jeszcze dookreślić i odkryć, w którym kierunku powinienem się ze swoją przyszłością azymutować. To był trudny wybór, wcale nie było to takie oczywiste. Wiedziałem, że w architekturze sobie poradzę. Koledzy mieli już pozakładane firmy, potrzebowali wsparcia w swoich biurach, a z drugiej strony ciągnęło mnie do muzyki, tylko nie byłem pewien, czy jest to branża, w której jestem w stanie na dłuższą metę coś pokazywać ciekawego. Okazuje się, że zwyciężyła muzyka i ciągle mogę występować na scenie, więc chyba wybór był dobry.

Początki nie były jednak łatwe.

W momencie, kiedy szykowałem się do wydania mojej debiutanckiej płyty, to nastąpiło tąpniecie związane z cyfryzacją i „empetrójkami” wspomina M. Balcar. Gwałtownie, na łeb na szyję, zaczęły spadać sprzedaże płyt. Wszystko zaczęło się odbywać w sieci. Mój wydawca i zarazem promotor inwestował pieniądze na potrzeby takich sprzedaży, jakie były dotychczas, a tymczasem wszyscy artyści równo to odczuli. To był dziwny czas. Sukcesem było samo wydanie tej płyty, ale nie było wiadomo, co będzie dalej. Ta sytuacja właściwie weryfikuje się cały czas. Kiedyś wykonawcy żyli z płyt, a teraz żyją z koncertów. To jest odwrócenie znaczeń.

Na szczęście przeciwności wynikające ze zmian w funkcjonowaniu rynku muzycznego nie skłoniły M. Balcara to rezygnacji z kroczenia wybraną drogą. Dzięki temu możemy dziś cieszyć się jego kolejną udaną płytą oraz koncertami wypełnionymi zarówno rockową energią, jak również momentami zadumy i refleksji. ŁŚ

Fot. Ostrzeszowskie Centrum Kultury

Ogłoszenia
J3M