Podobnie jak w całym kraju, również ostrzeszowscy policjanci idą na masowe zwolnienia L4. W komendzie policji obecnie zatrudnionych jest 103 funkcjonariuszy. W środę do pracy nie przyszło aż 45 proc. z nich. Nazywana przez samych mundurowych epidemia "psiej grypy" ma oczywiście związek z trwającym od kilku miesięcy protestem.

W całej Wielkopolsce na 8 500 zatrudnionych funkcjonariuszy na zwolnieniu lekarskim przebywa aż 3452 (dane z 7 listopada).

- Sytuacja jest skrajnie trudna i zła - nie ukrywa rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. - Te zwolnienia lekarskie głównie dotyczą policjantów pionu prewencyjnego, tych ze służby patrolowej, dzielnicowych, ruchu drogowego, w dużej części również służby kryminalnej. Po prostu nie jesteśmy w stanie wystawić tylu służb, jak w normalnym trybie.

Choć policjanci tego oficjalnie nie potwierdzają, masowe zwolnienia lekarskie, to kolejna forma ich protestu.
Jak sytuacja wygląda w ostrzeszowskiej komendzie? Okazuje się, że na 103 zatrudnionych funkcjonariuszy, w tej chwili na zwolnieniu L4 przebywa 45 proc. z nich.
- Nie ma ani jednego komisariatu, czy też jednostki, gdzie drzwi byłyby zamknięte. Dyżurni przyjmują zgłoszenia, wystawiamy na każdą zmianę przynajmniej jeden patrol do tych najpilniejszych interwencji, żeby w sytuacji przemocy domowej, bójki ulicznej, czy rozboju, napadu - interweniować. Oczywiście obsługujemy również wypadki drogowe, zwłaszcza tam, gdzie są ludzie ranni. Czynimy wszystko, co jest możliwe, żeby w tym najważniejszym zakresie, w sytuacjach zagrożenia interweniować - zapewnia Borowiak. RED

Reklama