Obrona dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej to jeden z głównych priorytetów Jana Dziedziczaka, zajmującego dziesiąte miejsce na wielkopolskiej liście Prawa i Sprawiedliwości w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Swoje plany i deklaracje przedstawił podczas konferencji prasowej w Ostrzeszowie.

Dziedziczak liczy na to, że PiS zdobędzie w naszym regionie dwa mandaty, a jeden z nich przypadnie właśnie jemu.

- Po pierwsze już od dwunastu lat jestem wybierany, między innymi głosami mieszkańców powiatu ostrzeszowskiego, posłem do parlamentu krajowego –argumentował. – Znam to miejsce, długo moglibyśmy rozmawiać o inicjatywach i spotkaniach, jakie przez te dwanaście lat tu przeprowadziliśmy. Oprócz doświadczenia parlamentarnego mam też doświadczenie jako były rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego i były wiceminister spraw zagranicznych w latach 2015-2018, odpowiedzialny za opiekę nad rodakami za granicą, a także za dyplomację publiczną, za budowę wizerunku Polski i jego promocję.

I właśnie ten ostatni element parlamentarzysta wskazuje jako najważniejsze zadanie po ewentualnym zdobyciu mandatu europosła.

- Chciałbym skupić się na walce z kłamliwym, obrażającym nas stereotypem polskich obozów koncentracyjnych, rzekomych naszych win w zbrodniach II wojny światowej, w holokauście. Wiem, jak to robić, mam konkretne pomysły, jak do cna ten mandat wykorzystać – przekonywał J. Dziedziczak. – Jeśli dla kogoś te sprawy są ważne, to bardzo proszę o poparcie. Pamiętajmy, że Bruksela, Strasburg to są centralne miejsca, jeśli chodzi o wpływ na światową opinię publiczną. Tam są najważniejsi politycy Europy, a zatem też świata, bo Europa cały czas odgrywa na świecie ważną rolę.

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości zamierza więc różnymi metodami (organizując konferencje, udzielając wywiadów itp.) wpływać na europejskie elity i upowszechniać narrację zgodną z interesem naszego kraju.

- O naszej historii mówić atrakcyjnie, zrozumiale. Tu nie chodzi o to, żeby mówić, że Polacy uratowali najwięcej Żydów. Zagraniczny odbiorca może nie znać kontekstu, może myśleć, że to coś oczywistego, że to było łatwe. Na zachodzie Europy za ratowanie Żyda był mandat, a na okupowanych przez Niemców ziemiach polskich za jakąkolwiek pomoc Żydowi była kara śmierci dla całej rodziny. Mimo to Polacy uratowali najwięcej Żydów, skala decyzji, aby ryzykować życie własne i swoich dzieci, żeby ratować obcą osobę była najwyższa. Jeśli tak czytelnie odbiorcy zagranicznemu wytłumaczymy to nasz przekaz będzie zrozumiały.

W opinii J. Dziedziczaka, polscy europarlamentarzyści, bez względu na przynależność partyjną, powinni tworzyć jedną drużynę i starać się mówić jednym głosem.

- Ja mam wizję mandatu z wyciągniętą ręką do zgody. Razem za granicą nosimy biało-czerwone koszulki z orzełkiem. Krótko mówiąc, za granicą nie pierzemy brudów. W każdym kraju są różne partie i pomysły, jak urządzać świat, każdy z nas ma inne poglądy. To jest naturalne, natomiast za granicą, zamiast opowiadać o opozycji, to ja bym wolał opowiadać o generale Andersie, Kościuszce, czy Koperniku.

Za jeden ze swoich największych sukcesów, J. Dziedziczak uważa doprowadzenie do powstania polskiej kaplicy w paryskiej katedrze Notre Dame. Jesteśmy jedynym krajem, który ma takie miejsce w jednej z największych turystycznych atrakcji świata. Co ważne, kaplica przetrwała niedawny pożar katedry.