Ogłoszenia
Instal Grunt

Rozmowa z młodszym ogniomistrzem Radosławem Gatkowskim, funkcjonariuszu Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrzeszowie, pełniącym obecnie służbę w Szpitalu Tymczasowym na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich.

 

Do niedawna znaliśmy Pana przede wszystkim jako rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrzeszowie. Od niedawna występuje Pan jednak w nowej roli, roli człowieka z pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, pełniącego służbę w szpitalu tymczasowym na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Jak do tego doszło?

Około 190 strażaków pełniących służbę w Państwowej Straży Pożarnej na terenie województwa wielkopolskiego posiada wykształcenie ratownika medycznego. Z racji tego, że obecnie każda osoba posiadająca kwalifikacje zawodu medyka jest bardzo przydatną pomocą, Komendant Główny po konsultacji z Ministerstwem Zdrowia, podjął decyzję o wsparciu szpitali covidowych przez strażaków posiadających zawód ratownika medycznego. Na obecną chwilę w szpitalu tymczasowym na międzynarodowych targach poznańskich zostało oddelegowanych ok. 30 strażaków z całej wielkopolski.

W tym Pan, jako jedyny przedstawiciel Komendy Powiatowej w Ostrzeszowie.

Zgadza się. Do komend miejskich oraz powiatowych Państwowej Straży Pożarnej z terenu województwa wielkopolskiego zostało wysłane zapotrzebowanie, aby ratownicy medyczni zadeklarowali się, czy będą mogli pełnić dyżury w szpitalach covidowych i mogą wesprzeć działania służby medycznej. Postanowiłem, że mogę się przydać, ponieważ posiadam wiedzę w zakresie ratownictwa medycznego i taki też kierunek studiów ukończyłem. Dlatego zadeklarowałem gotowość. Na podstawie decyzji Wojewody Wielkopolskiego- Pana Michała Zielińskiego, zostałem oddelegowany do pracy w Tymczasowym Szpitalu Covidowym na Międzynarodowych Targach Poznańskich.

Czy są plany, aby dołączyli do Pana inni koledzy z ostrzeszowskiej komendy?

Wszystko zależy od rozwoju sytuacji i liczby zachorowań. Na chwilę obecną, tak jak już wspomniałem, jest to 30 strażaków, natomiast z tego co wiem, jest lista rezerwowa i w razie potrzeby będą tu kierowani kolejni strażacy. Myślę, że mogą to być również funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej w Ostrzeszowie.

Przejdźmy do tego, co chyba najważniejsze. Na czym polegają Pana obowiązki związane z opieką nad pacjentami, u których zakażenie koronawirusem ma bardzo poważny przebieg? Z jakimi sytuacjami Pan się na co dzień styka?

Przyjeżdżając do szpitala covidowego tak naprawdę nie wiedziałem, jakie obowiązki i zadania zostaną mi powierzone. Zostałem przydzielony do pracy na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jest to oddział, na którym przebywają pacjenci w najcięższym stanie zdrowia, wymagający opieki i obserwacji przez 24 godziny na dobę. Do moich obowiązków należy właśnie dbanie o takiego pacjenta i dostarczenie mu wszystkiego, czego potrzebuje. Odbywa się tam także dużo zabiegów specjalistycznych, przy których trzeba zachować zimną krew, ale myślę, że doświadczeni strażacy dobrze sobie z tym radzą. Staram się nie przywiązywać do najcięższych zdarzeń, które mają miejsce na oddziale. Po prostu robię to, co do mnie należy tak jak każdy z pracujących tam medyków. Jednak patrząc na to wszystko potrafię dojrzeć, że Covid -19 zabiera nam życie i zdrowie. To wirus, którego nie można lekceważyć.

Widzi Pan zapewne wiele ludzkich dramatów, które się tam rozgrywają. Czy były takie sytuacje, które szczególnie zapadną Panu w pamięć?

Myślę, że specyfika szpitala covidowego na długo zapadnie mi w pamięć. Jest to na pewno duże doświadczenie i wielkie przeżycie, którego nie da się zapomnieć. Natomiast staram się nie przywiązywać do tych złych sytuacji. Robię to, co do mnie należy. Nie jest to coś, co chcielibyśmy widzieć na co dzień. To, co tam widzimy, nie da się opisać.

Jak wygląda dzień pracy w takim miejscu?

Jesteśmy przydzieleni po dwie osoby na jedną zmianę. Dyżur trwa 12 godzin. Zanim jednak możemy wejść na oddział, musimy być odpowiednio przygotowani do pracy. Znajduje się tam specjalne pomieszczenie, w którym pobieramy wszystkie rzeczy ochrony osobistej, zabezpiecza nas ona bezpośrednio przed różnego rodzaju bakteriami. Odpowiednie ubranie, obuwie ochronne, czepek ochronny, maseczka filtrująca, przyłbica oraz co najmniej 2 pary rękawiczek. Kiedy jesteśmy przygotowani, możemy wejść bezpiecznie na oddział, na którym pracujemy przez najbliższe 3 godziny. Praca w takim ubraniu jest bardzo intensywna i wyczerpująca, ponieważ występuje brak dopływu tlenu do większości części ciała, a także temperatura jest podwyższona. Po wyjściu ze strefy brudnej mamy specjalną procedurę pozbycia się ubrania, w którym przebywaliśmy na oddziale. Następnie prysznic i jesteśmy gotowi, aby zbierać siły przez 3 godziny przerwy, po której znów musimy wejść do strefy brudnej natomiast w każdym momencie musimy być w gotowości do wejścia nawet podczas przerwy, ponieważ zdarzają się też sytuacje, które wymagają natychmiastowej interwencji.

Boi się Pan zakażenia?

Staram się o tym nie myśleć i zabezpieczyć najlepiej, jak tylko potrafię. Przyznaję szczerze, że sam miałem mieszane odczucia i do końca nie zdawałem sobie sprawy, jak może być groźny ten wirus. Na ternie całego szpitala przebywają setki chorych, a takich szpitali są dziesiątki. Jedni przechodzą to lżej, ale innych wirus nie oszczędza i wyrządza katastrofalne szkody. Chciałbym zaapelować do państwa o zachowanie ostrożności i bezpieczeństwa. Dbanie o siebie, o swoją odporność, o dezynfekcję. Proszę mi wierzyć, że będąc tam i widząc co się dzieje mam zupełnie inne spojrzenie na obecną sytuację i zapewniam, że każdy kto ma wątpliwości co do istnienia covida po wizycie w szpitalu zmieniłby swoje zdanie. Życzę państwu zdrowia, bo ono jest najważniejsze.

Trzeba powiedzieć wprost, że ten wirus po prostu może zabić.

Może zabijać i naprawdę zabija.

Jak długo będzie trwała Pana służba w Poznaniu?

Obecnie nie jestem w stanie jeszcze tego określić. Zostaliśmy oddelegowani minimum na miesiąc, ale jesteśmy do dyspozycji wojewody, więc możemy tam być trzy miesiące, a jeżeli będzie trzeba to i dłużej. W zależności od tego, jaka będzie liczba zachorowań w najbliższych miesiącach.

A więc trzeba być przygotowanym na dłuższy pobyt, no i dłuższą rozłąkę z najbliższymi. To też pewnie bardzo dotkliwe?

No tak, cierpi na tym rodzina. Staram się być z nią w kontakcie i każdą wolną chwilę wykorzystuję, by zadzwonić czy skontaktować się w inny sposób. Mam znajomych z innych województw, którzy w tymczasowych szpitalach przebywają już pięć miesięcy i są w ciągłej strefie zagrożenia. Tak naprawdę nie wiem, co nas jeszcze czeka.

Bardzo dziękuję za rozmowę i to trudne wyzwanie, które zdecydował się Pan podjąć. To praca, która jest nam wszystkim w tych trudnych czasach niezwykle potrzebna.

Ogłoszenia
J3M