Wielkie wygrane w zakładach bukmacherskich są możliwe i mamy na to przykłady! Jednocześnie pokazują one, że aby wzbogacić się na typowaniu wyników sportowych, nie zawsze stawiać trzeba na murowanych faworytów. Wielu szczęśliwców wygrało właśnie dzięki temu, że obstawiło nie do końca zgodnie ze zdrowym rozsądkiem…

Porad jak grać, by wygrywać w zakładach bukmacherskich jest wiele. Jedni twierdzą, że należy stawiać na pewniaków, inni – aby szukać zdarzeń z wysokimi kursami, jeszcze inni – aby grać długofalowo i na bieżąco śledzić informacje o ligach czy drużynach, na które się stawia. – Trzeba grać regularnie - nie można na przykład grać przez dwa tygodnie, a później miesiąc pauzować, bo taka gra to już wtedy bardziej hobby niż poważne obstawianie. Nie można też ulegać emocjom, tzn. natychmiast po porażce zawierać kolejny zakład za większą kwotę, aby się jak najszybciej odegrać. Profesjonalny gracz ma plan na cały sezon i tego się trzyma, niezależnie od wyników – powiedział portalowi europort.interia.pl Filip Sosnowski, ekspert rynku bukmacherskiego. Jak się jednak okazuje, wysokie wygrane bywają zupełnie niezależne od wszystkich tych czynników.

W zakładach bukmacherskich nie ma faworytów!

Jedna z najwyższych na polskim rynku wygranych w zakładach bukmacherskich padła w kwietniu 2018 i – co ciekawe – nie dotyczyła zdarzeń piłkarskich! Szczęśliwiec za jedyne 20 zł obstawił wynik szczęściu spotkań tenisowych, kierując się ich wysokim kursem. I tak wygraną Siphosothando Montsiego nad Mickiem Lescurem analitycy bukmachera wycenili na 12,00, kurs na wygraną debla Chan/Raina z parą Lykina/Namigata wynosił 8,20, a kursy innych meczów – od 1,69 do 5,7. Kurs całkowity kuponu wynosił 33422,50, a gracz dzięki prawidłowemu wytypowaniu wszystkich spotkań wzbogacił się o ponad… 529 tys. zł. Więcej wygrał gracz który zgarnął w marcu 2019 roku ponad 1,25 mln zl (o tym czy takie wygrane trzeba rozliczać przeczytasz tu: www.legalsport.pl/vademecum/finanse-w-zakladach-bukmacherskich/czy-wygrane-bukmacherskie-nalezy-uwzglednic-w-zeznaniu-podatkowym/).

Niezwykłą intuicją popisał się klient innego legalnego bukmachera, który również w kwietniu ubiegłego roku za 362 zł postawił kupon składający się z trzynastu zdarzeń: meczów piłki nożnej, meczów NBA oraz pojedynku tenisowego. I tak gracz poprawnie wytypował remis w derbach Madrytu pomiędzy Realem a Atletico (1:1), zwycięstwo Juventusu nad Benevento (4:2), porażkę Horsens z Broendby Kopenhaga w duńskiej Ekstraklasie oraz wygraną FC Nurnberg z Heidenheim w 2. Bundeslidze.

Bardzo ciekawie prezentował się wybór spotkań na kuponie gracza, który w marcu br. za jedynie 8 zł wytypował u jednego z legalnych bukmacherów wyniki aż siedemnastu meczów piłki nożnej: polskiej Ekstraklasy oraz I ligi, a także najwyższych klas rozgrywkowych Anglii, Hiszpanii, Niemiec, Francji, Portugalii, Austrii i Turcji. Na kuponie nie zabrakło tzw. pewniaków, takich jak wygrana Paris Saint-Germain nad Metz, zwycięstwo Barcelony z Malagą czy Bayernu Monachium nad Hamburgiem. Z drugiej jednak strony, szczęśliwiec poprawnie wytypował wygraną Manchesteru United z Liverpoolem w hitowym starciu Premier League, gdzie kurs na zwycięstwo ekipy z Manchesteru wynosił 3,15.

I na koniec ciekawostka właśnie z Wielkiej Brytanii, czyli ojczyzny znanych współcześnie zakładów bukmacherskich. Pewna 59-latka przez sześć lat co tydzień stawiała jednego funta na wyniki dwunastu meczów piłki nożnej, kierując się tym, czy – jej zdaniem – drużyna miała ładnie brzmiącą nazwę. W listopadzie 2017 r. szczęście się do niech uśmiechnęło, wytypowane rezultaty okazały się poprawne, a kobieta wzbogaciła się o 575 tys. funtów. Na liście zwycięskich drużyn z ładnymi nazwami znalazły się m.in. ekipy Burnley, Brighton, Reading oraz Ipswich.