Ogłoszenia
Instal Grunt

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać? Małżeństwo z Ostrzeszowa tak zrobiło! Podróż Mai i Krzyśka Raczyłło trwa już kilkanaście miesięcy, przemierzając swoim kamperem tysiące kilometrów odwiedzili: Włochy, Wielką Brytanię, Portugalię, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Serbię i Grecję. Obecnie mieszkają w Gruzji, gdzie spędzają święta. – Tęsknimy, oczywiście, ale w życiu nie da się mieć wszystkiego naraz – twierdzą zgodnie.

Cześć, nazywamy się Maja i Krzysiek Raczyłło. W 2020 roku rzuciliśmy pracę i ruszyliśmy w swoją pierwszą podróż bez sztywnego planu i co najważniejsze, bez daty powrotu. Dziś możecie śledzić nas w internecie na instagramie oraz blogu www.zyciedookolapodrozy.pl gdzie opowiadamy o tym, co nas spotyka, jak widzimy świat i jak można żyć trochę inaczej, jeśli się tego bardzo mocno pragnie.

Marzenie o podróżach kłębiły się w naszych głowach już od dawna i ta myśl kiełkowała przez lata. Od dziecka byliśmy dość aktywni i nie potrafiliśmy usiedzieć w miejscu. Być może jeszcze co niektórzy pamiętają, ale kiedyś  na terenie Ostrzeszowa działał Klub „Dreptusie”, do którego należałam przez krótki czas. Później już w szkole średniej na kilka lat połączyłam swoje losy z drużyną wędrowniczą ZHP w Ostrzeszowie. Tak się zaczynało, a człowiek z czasem chciał coraz to więcej. Takim sposobem przez kilka lat pracowaliśmy i podróżowaliśmy, głównie po polskich górach oraz wyjeżdżaliśmy na szybkie urlopy zagraniczne.

Kilka lat temu podjęliśmy decyzję, że chcemy ruszyć w wielki świat. Chcieliśmy odkrywać piękne widoki, poznawać innych ludzi, podglądać kultury i zobaczyć takie życie na własne oczy. Żeby to marzenie urzeczywistnić, wyjechaliśmy początkowo do Niemiec, gdzie mieszkaliśmy blisko dwa lata. Był to dobry start, który nie tylko pozwolił na zaoszczędzenie kwoty potrzebnej na spokojny wyjazd, ale też otworzył nas na komunikowanie się i załatwianie wszystkich spraw w innym języku, niż nasz ojczysty oraz pozwolił poznać świetnych ludzi z najróżniejszych stron świata. Ten wyjazd zdecydowanie dodał nam odwagi, która przydaje się w takiej podróży.

Obecnie jesteśmy w Gruzji i podróżujemy samodzielnie zbudowanym kamperem na bazie Mercedesa Vario, tzw. Kaczki, ale to nie od tej przygody zaczęła się nasza podróż. Pomysł na vanlife, czyli życie w kamperze przyszedł do nas bardzo niespodziewanie. Na moment cofnąć musimy się do lutego 2020 roku, kiedy rzuciliśmy pracę w Niemczech. Nie udało nam się wtedy wrócić do Polski z powodu pandemii, która rozpoczęła się dokładnie tydzień po złożeniu wypowiedzenia. Zostaliśmy jeszcze na moment na Bawarii, ale że ciężko było spekulować jak rozwinie się sytuacja z covidem, w maju ostatecznie wróciliśmy do Polski – na moment.

Początkowo mieliśmy zakupione bilety w jedną stronę z rowerami na Islandię. Lot został odwołany, więc rzeczy z rowerowych sakw przepakowaliśmy w plecaki i ruszyliśmy autostopem do Włoch, Wielkiej Brytanii, by na jesień wylądować w Portugalii. To tam, nieco zmęczeni studniową podróżą z plecakiem i namiotem postanowiliśmy zmienić formę podróży na vanlife. Wróciliśmy do Polski w listopadzie 2020 roku, a już tydzień później kupiliśmy samochód. Prace trwały pół roku i w czerwcu 2021 mogliśmy już ruszyć w kolejną podróż.

Obraliśmy kierunek na Azję Centralną, ale bez żadnego szczególnego planu i nastawienia. Covid szybko nauczył nas elastyczności oraz tego, że nie ma co wybiegać aż tak bardzo w przyszłość. Ciągle się tego trzymamy i rozważamy różne scenariusze. Taka podróż w pandemii jest ryzykowna i nigdy nie ma się pewności, jak będzie wyglądać świat i miejsce w jakim jesteśmy za kilka dni. Nie martwimy się tym szczególnie. Do tej pory spotykaliśmy na swej drodze cudownych ludzi, którzy często byli gotowi nieść nam pomoc. Dlatego jesteśmy spokojni i z ciekawością patrzymy w przyszłość.

Do tej pory bez żadnych problemów odwiedziliśmy Słowację, Węgry, Rumunię oraz Bułgarię, które swoją drogą skradły nasze serca! Te dwa kraje są tak blisko Polski, a mamy wrażenie, że są w ogóle niedoceniane. Możemy zdecydowanie polecić zagłębienie się w te regiony i odjechanie kawałek od wybrzeża Morza Czarnego w głąb Rumunii i Bułgarii. Serbię i Grecję odwiedziliśmy tylko na moment, w zasadzie przejazdem, za to znów na dłużej zatrzymaliśmy się w Turcji. Kraj ten jest ogromny i całkowicie różny w zależności od regionu. Najmilej wspominamy zaproszenie nas na weekend do swojego domu przez Turecką rodzinę lub przez właściciela restauracji na pyszny obiad. Z początkiem grudnia wjechaliśmy do Gruzji, gdzie zostaniemy jeszcze jakiś czas. Gruzja przekonuje nas swoimi widokami, możliwością uprawiania zimowych sportów oraz pyszną kuchnią.

Być może to ta kuchnia napawa nas radością na zbliżające się święta. To nasze drugie święta poza domem, ale pierwsze które spędzimy w kamperze. Jak na razie ustroiliśmy swoje 7 metrów kwadratowych girlandą z żywej choinki, lampkami i ozdobami, więc klimat już jest. Jak byłoby go zbyt mało, to napalimy w kominku (zamontowaliśmy w kamperze prawdziwą kozę na drewno) i z pewnością zjemy coś pysznego. Już niedługo czeka nas też wizyta najbliższych, więc nie żałujemy, że to Boże Narodzenie będzie wyglądało właśnie tak, wręcz przeciwnie. Te święta, mimo że z dala od rodzinnego domu, zapowiadają się świetnie. Tęsknimy, oczywiście, ale w życiu nie da się mieć wszystkiego naraz.

Co dalej? Jeśli chodzi o tę podróż, to mamy marzenie, aby dojechać do Kirgistanu przez Azerbejdżan, Kazachstan i Uzbekistan, a wrócić przez Pakistan, Iran, Armenię ponownie do Gruzji. To byłby najpiękniejszy scenariusz, ale nie nastawiamy się, że tak się wydarzy. Wyjechaliśmy w trudnym czasie pandemii i wiemy jakie niesie to za sobą konsekwencje. Czasami żałujemy, że z podróżą zwlekaliśmy tyle czasu, ale z drugiej strony – dobrze, że zdecydowaliśmy się na spełnienie swoich marzeń. Jak to mówią, najlepszy moment na zrobienie czegoś był kiedyś, a drugi jest teraz, więc jedziemy.

Ta podróż prawdopodobnie kiedyś się skończy i wrócimy do domu, do Ostrzeszowa. Sami nie wiemy czy na długo, czy znów tylko na moment. Póki co świat bardzo nas ciekawi i zamierzamy poznawać go tak długo jak się da i jak długo sami będziemy tego chcieli. Zobaczyliśmy nieco Europy, teraz mamy nadzieję zobaczyć Azję Centralną. Nie ukrywamy jednak, że marzy nam się zabrać nasz kamper do Ameryki czy Australii (obecnie to akurat zupełnie niemożliwe). Zawsze będąc w nowym miejscu pytamy siebie, czy chcielibyśmy tutaj żyć i czasami przychodzi taka myśl, że to mogłoby się udać. Wciąż jednak jesteśmy otwarci i nie szukamy miejsca na stałe.

Zobaczymy, co z tego wyniknie. Gdyby ktoś nas zapytał kilka lat temu, gdzie widzimy się za te przysłowiowe 5 lat, trafilibyśmy chyba jak kulą w płot – żadne z nas nie wpadłoby na to, że będziemy dziś żyć tak, jak żyjemy.

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy szczególnie na naszego instargama: @zycie.dookolapodrozy. Maja i Krzysiek

Ogłoszenia
Salon Fryzjerski