W młodości był hippisem i narkomanem. Dzięki nieodżałowanemu Markowi Kotańskiemu udało mu się jednak wyrwać ze szponów zgubnego nałogu i zostać sportowcem, cenionym i podziwianym na całym świecie, wzorem hartu ducha i wytrwałości. Gościem Ostrzeszowskiego Centrum Kultury był w piątek (25 marca) Jerzy Górski – triathlonista i mistrz świata w podwójnym Ironmanie.

Ogłoszenia
Stolarz Lempert

Było to kolejne z cyklu spotkań pod hasłem „Przekroczyć granice”, których bohaterami są osoby mogące pochwalić się sukcesami, zdawać by się mogło, nieosiągalnymi dla przeciętnego człowieka. Podczas poprzednich wysłuchać można było opowieści jednego z najwybitniejszych himalaistów w historii – Krzysztofa Wielickiego oraz ikony ostrzeszowskich biegów długodystansowych – Włodzimierza Juszczaka. Życiorys kolejnego gościa OCK jest tak bogaty i barwny, że stał się inspiracją dla pisarzy i filmowców. Najpierw powstała więc biografia zatytułowana „Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą” autorstwa Łukasza Grassa, a następnie film pod tytułem „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego, którego projekcja poprzedziła spotkanie z J. Górskim. Ten bez ogródek rozliczał się ze swojej trudnej przeszłości i opisywał kolejne etapy rozwoju i wchodzenia na szczyt. Nie krył, że największe osiągnięcia okupione bywały bólem i cierpieniem, tak jak w przypadku Biegu Śmierci na 100 mil w Kalifornii.

– O ile pierwsze sto kilometrów przebiegłem w dziesięć godzin to ostanie 28 kilometrów szedłem do mety osiem godzin i pięć minut– wspominał. To pokazuje, co się ze mną stało. Tam tak naprawdę poznałem Jurka. Kiedy modliłem się i szedłem z kijem, nie mogąc zgiąć kolan. Mój organizm absolutnie odmówił posłuszeństwa. Robiłem pod siebie, bo miałem rozwolnienie. Myślałem tylko o tym, żeby mnie nie zdyskwalifikowali.

Udało się, dyskwalifikacji nie było. Jednym z przełomowych momentów w sportowej karierze J. Górskiego było z pewnością zwycięstwo w tzw. podwójnym Ironmanie, słynnych zawodach w amerykańskim Huntsville. Zawodnicy mieli do pokonania dystans 7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze i 84 km biegu. Rok później wziął udział w Maratonie Nowojorskim, który ukończył z wynikiem 3 godzin, 1 minutą i 16 sekund. Trzy lata później w 1995 roku wziął udział w zawodach Ultraman World Championship na Big Island. Miał tam do pokonania dystans 10 km pływania, 421 km jazdy na rowerze i 84 km biegu. To wtedy poczuł się spełniony. Teraz, mimo że ma już 67 lat, wciąż jest niezwykle aktywnym człowiekiem. Chętnie dzieli się też swoimi wspomnieniami i radami z ludźmi, dla których jest mistrzem i inspiracją do działania.

 Cały czas mam przed sobą jakiś cel – wyznał. – Spieprzyłem tyle lat, więc w tej chwili cały czas coś mam. Mam taką wewnętrzną potrzebę, żeby być tym kim jestem. Ciągle czegoś doświadczam. Jeśli ludzie do mnie piszą i mówią o tym to dla mnie jest dowód, że jest ok.

Na widowni zasiedli m.in.: młodzi adepci futbolu z Akademii Piłkarskiej Ostrzeszów, a także Stowarzyszenia „Aktywny Ostrzeszów” i Klubu Hokeja Podwodnego „Szuwary” (J. Górski nie krył, że styka się z tą dyscypliną po raz pierwszy). Po tym niecodziennym spotkaniu poczuli się zapewne jeszcze bardziej zmotywowani do treningów.

 Jeżeli będziecie czuli się zmuszani albo nie będzie wam się chciało, to nie róbcie tego – sugerował.  Szukajcie czegoś innego, tam gdzie jest satysfakcja i siła. Taka wewnętrzna, kiedy wiesz, że to potrafisz zrobić. Łatwiej jest wtedy żyć i ułożyć sobie życie. Łatwiej znaleźć czas na inne rzeczy. Tak przynajmniej jest u mnie i myślę, że u każdego kto wierzy w to, co robi i jest uczciwy. Nie robi tego na pokaz, aczkolwiek na pokaz też trzeba to robić. Jak się coś umie, to człowiek chce się pochwalić. To jest normalne.

Ostrzeszowskie Centrum Kultury już dziś zaprasza na kolejne spotkania z ludźmi, którzy nie tylko mają życiową pasję i z powodzeniem się w niej realizują, ale także potrafią zarażać nią innych.

Ogłoszenia
J3M