Pol’and’Rock Festiwal to bez wątpienia jedno z największych i najpopularniejszych wydarzeń muzycznych w naszym kraju. Spotkać na nim można jednak nie tylko muzyków i ich fanów, ale też artystów reprezentujących inne dziedziny sztuki. Najlepszy przykład to Szymon Chwalisz, ostrzeszowski plastyk, który już od ponad 10 lat tworzy gitary z wizerunkami gwiazd festiwalu. Tegoroczną uznać można chyba za najbardziej wyjątkową.

Ogłoszenia
Stolarz Lempert

Po pierwsze dlatego, że po raz pierwszy instrument jest dwugryfowy. Realizacja tego pomysłu nie była jednak zadaniem łatwym. Okazało się bowiem, że tego typu gitara jest w Polsce praktycznie nieosiągalna. Ostatecznie udało się ją sprowadzić z zagranicy i Szymon Chwalisz mógł przystąpić do tworzenia swoich niepowtarzalnych portretów. Wzorem lat minionych uwieczniono zarówno gwiazdy występujące na festiwalowej scenie, jak również postacie, z którymi spotkania odbywały się w ramach Akademii Sztuk Przepięknych: Barbarę Kurdej-Szatan, Tetjanę Szmajluk z ukraińskiej grupy metalowej Jinjer, Marcina Dorocińskiego, Dawida Ogrodnika, Nergala i Tomasza Organka. Pierwotne plany zakładały, że portretów będzie siedem. Dlaczego tak nie jest?

W zasadzie już miałem naszkicowany portret Freda Dursta z Limp Bizkit, ale w momencie dokończenia szkicu dowiedziałem się, że ten zespół jednak nie zagra wyjaśnia S. Chwalisz.

Tradycyjnie wszystkie uwiecznione na gitarze osoby złożyły na niej swoje autografy, a T. Organek miał okazję zagrać na niej podczas swojego koncertu. Łatwo nie było.

 Jest strasznie ciężka, zagranie na niej całego koncertu to naprawdę wysiłek – uważa twórca. Nie wiem, jak Adam Fulara radzi sobie ze swoimi dwugryfami tyle czasu, bo naprawdę jest co nosić.

Wspomniany Adam Fulara to oczywiście mieszkający w Ostrzeszowie wirtuoz gry na gitarze dwugryfowej. S. Chwalisz miał oczywiście okazję rozmawiać ze wszystkimi bohaterami swoich portretów. Nie obyło się bez niespodzianek.

 Dawid Ogrodnik mnie zaskoczył, bo okazało się, że jego dziewczyna jest ogromną fanką moich obrazów, więc zna cały przekrój mojej twórczości i zasypuje go nowymi wiadomościami od Chwalisza. To super miłe, że moja praca odbija się takim echem  przyznaje ostrzeszowski artysta, który był pod wrażeniem nie tylko muzyki i spotkań w Akademii Sztuk Przepięknych, ale też technicznej i organizacyjnej strony festiwalu. – Profesjonalizm, jeżeli chodzi o nagłośnienie, oświetlenie i cały backline. Dowiedziałem się, że w tym roku Poland’an’Rock jako jedyny festiwal w Polsce miał taki zasób świateł i nagłośnienia. Było tam około 160 głów świetlnych. Tego się nie da opisać. Pierwsza liga. Muzycy z zagranicy, którzy tam przyjeżdżają, nie potrafią wyjść z podziwu, jak to jest profesjonalnie zorganizowane. Wrażenie robiła też liczba ludzi. Po tych covidowych czasach zobaczyć prawie 300 tysięcy ludzi to naprawdę ciekawe doświadczenie. Do tego nowe miejsce, piękne tereny.

Jak wiedzą wszyscy interesujący się tematem, koniec Pol’and’Rocka nie oznacza końca historii gitary z malowidłami S. Chwalisza. Podobnie jak wszystkie dotychczasowe, instrument już za kilka miesięcy trafi na internetową aukcję na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Poprzednia znalazła nabywcę za 56.000 złotych. Jak będzie z najnowszą? Oby jeszcze lepiej. Tymczasem artysta obmyśla już projekt kolejnego instrumentu. Jak nam zdradził, chciałby, aby poza portretami znalazły się na nim także elementy świetlne czy związane z innymi dziedzinami sztuki, chociażby rzeźbiarstwem.

– Moim marzeniem, po tych jedenastu gitarach, jest pomalowanie gitary Red Special Briana Maya z zespołu Queen dodaje. – Te gitary się bardzo rzadko pojawiają. Było kilka sztuk i momentalnie zeszły z półek. Może kiedyś, jak się ustawimy w kolejkę, to się uda.

Marzeniem, które niestety nie ma już szans na spełnienie, jest natomiast spotkanie z ks. Janem Kaczkowskim. Można oczywiście stworzyć gitarę z jego wizerunkiem, ale rzecz jasna to nie to samo, co rozmowa i wymiana myśli.

 Ludzie mi piszą co roku, żebym namalował siebie, ale chyba nie mam jeszcze w sobie tyle próżności – mówi S. Chwalisz.

Mało osób o tym wie, ale jest pewien element graficzny, który łączy wszystkie festiwalowe gitary. To… świnia.

Mój przyjaciel Piotrek Chancewicz „Dziki” powiedział, że nie mam wstępu na Woodstock, jak nie będzie na gitarze świni żartuje malarz. –No i tak co roku maluję tę świnię. Za każdym razem, kiedy jestem już na końcu malowania, przypominam sobie „a, jeszcze świnia!”.

Trzeba jednak pamiętać, że gitary to ważny, ale jednak niewielki wycinek działalności S. Chwalisza. Już dziś możemy zaprosić na wernisaże dwóch jego indywidualnych wystaw – 22 września w warszawskim Teatrze 6. Piętro, a miesiąc później w lokalu „Kulaj i Hulaj w Ostrzeszowie”. Pierwszy połączony będzie z premierą pierwszego albumu malarskiego ostrzeszowskiego twórcy, wydanego przy wsparciu władz miasta.

fot. Lucyna Lewandowska

Ogłoszenia
J3M