We wtorek (27 września) o godzinie 20:05 na antenie telewizji Polsat rozpocznie się kolejny odcinek popularnego programu „Ninja Warrior”. Będzie to szczególnie emocjonujący wieczór dla mieszkańców gminy Ostrzeszów, ponieważ z ekstremalnie trudnym torem przeszkód zmierzy się między innymi Damian Jastrzębski z miejscowości Kozły.

Ogłoszenia
Wawrzyniak reklama

Jak mu poszło? Tego dowiemy się dopiero podczas emisji.

Nie udzielę informacji, jak daleko zaszedłem. Chciałbym, żeby ludzie sami się przekonali. Będzie się wtedy ciekawiej i lepiej oglądało – powiedział nam z przekonaniem pan Damian. Była to dla mnie wielka przygoda. Naprawdę jestem z siebie zadowolony, że zgłosiłem się do tego programu. Było to moim marzeniem, od kiedy powstała pierwsza edycja. W końcu w szóstej edycji mi się udało. Na pewno będzie ciekawie, więc proszę oglądać. Moim zdaniem i wielu zawodników, z którymi startowałem, był to jeden z najmocniejszych odcinków. Część zawodników już wielokrotnie występowało w tym programie i dochodzili do finału. Myślę, że warto oglądać, bo odcinek będzie mega ciekawy.

D. Jastrzębski jest zawodowym żołnierzem (pracuje w 31 Batalionie Radiotechnicznym we Wrocławiu) i przyszło mu konkurować z innymi przedstawicielami służb mundurowych. Oprócz wojskowych także ze strażakami i policjantami. Widzowie „Ninja Warrior” są pod wielkim wrażeniem poczynań uczestników zmagających się z kolejnymi przeszkodami. Niektórzy zastanawiają się, czy sami daliby im radę. Jak więc jest naprawdę? Czy tor rzeczywiście jest aż tak trudny?

Powiem szczerze, że tor przeszkód „Ninja Warrior Polska” jest dosyć wymagający – przyznaje nasz reprezentant. – Gdyby ktoś poszedł tam pierwszy raz nie ćwicząc i nie trenując to myślę, że na pewno by sobie nie poradził. Trzeba mieć dużo siły w rękach, w ramionach, a przede wszystkim w chwycie. Chwyt jest tam naprawdę bardzo ważny, tak samo jak zmysł równowagi.

Walkę na torze z pewnością ułatwia atmosfera panująca na planie. Zdaniem pana Damiana wolna jest ona od niezdrowej rywalizacji i wywierania nadmiernej presji na startujących.

Wszyscy, których tam poznałem, pomagali, podpowiadali – zapewnia. Mogliśmy oglądać przejścia zawodników na backstage’u. Widzieliśmy, że kiedy komuś coś nie wyszło, inni zawodnicy, którzy są bardziej doświadczeni, podpowiadali jak pokonać daną przeszkodę, jak ułożyć ręce i nogi. Mi też pomogli na jednej przeszkodzie, która sprawiała wielu problem. Udało mi się ją przejść. Myślę, że naprawdę warto to obejrzeć.

Nasz rozmówca zdradził kilka sekretów telewizyjnej kuchni. Jak się okazuje, niespełna dwie godziny na antenie to efekt całodniowej pracy na planie.

Nagrania trwają bardzo długo. Jako zawodnicy byliśmy od rana i skończyliśmy zmagania późnym popołudniem. Tam też są wywiady, zdjęcia, które muszą być później zmontowane. To wszystko trwa. Zawodników jest naprawdę wielu. Nie czterech czy pięciu, ale kilkudziesięciu. Każdego trzeba nagrać, z każdym przeprowadzić wywiad. Wiadomo, to jest telewizyjne show, więc starają się, żeby wszystko wyszło perfekcyjnie. Jeżeli coś nie wychodzi, wtedy są poprawki.

Decyzja o wysłaniu zgłoszenia do programu zbiegła się w przypadku D. Jastrzębskiego ze zmianą pracy. Komendę Powiatową Policji w Ostrzeszowie zamienił bowiem na, wspomniany wyżej, 31 Batalion Radiotechniczny we Wrocławiu. Nastąpiło to w grudniu ubiegłego roku. Nagranie programu miało natomiast miejsce w lipcu roku bieżącego.

Uważam, że zyskałem wysoką formę sprawności fizycznej, więc dlatego też się zgłosiłemtłumaczy. – Nie jest to tor dla pierwszej lepszej osoby. Naprawdę dużo trenuje i mam dużo wspólnego ze sportem, a i tak sprawił mi wiele trudności. Trzeba być przygotowanym, ale zachęcam i polecam, a jeżeli ktoś by chciał, mogę również pomóc przygotować się do takiego przedsięwzięcia. Kiedy dowiedziałem się, że będę występował w tym programie, to sam prowadziłem sobie treningi. Nigdy wcześniej nie byłem na żadnym torze przeszkód. Dopiero tydzień przed eliminacjami pojechałem do Warszawy na tor przeszkód. Chciałem zobaczyć jak to wygląda, poczuć czy jestem w stanie cokolwiek zrobić. Nie ukrywam, że było ciężko. Najlepsze jest to, że poznałem tam ludzi, z którymi później występowałem w „Ninja Warrior”. Oni mi sporo doradzili – jak się zachowywać w różnych sytuacjach, jak pokonywać poszczególne przeszkody. Dużo mi to dało, jestem im wdzięczny.

Pan Damian nie ma wątpliwości, że udział w programie był bardzo cennym doświadczeniem. Poczuł się bardziej pewny siebie i swoich możliwości, a przez to wzrosło u niego poczucie własnej wartości i samoocena.

Myślę, że same korzyści podsumowuje z przekonaniem. – Nawet jeżeli nie wyszło, to i tak jest to duże doświadczenie na przyszłość, bo nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Myślę, że w którejś z kolejnych edycji na pewno się jeszcze pokażę.

A póki co z całych sił trzymamy kciuki za powodzenie najbliższego startu D. Jastrzębskiego, do czego i państwa bardzo zachęcamy. ŁŚ

Ogłoszenia
Zielony Ogród