Tenisiści stołowi UKS Piast Poprava Ostrzeszów wykonali kolejny wielki krok w kierunku pierwszej ligi. W sobotnie popołudnie (19 czerwca), wygrali bardzo silnie obsadzony turniej w Śmiglu w pobitym polu pozostawiając najlepsze ekipy z województw: wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. Teraz od upragnionego celu dzieli ich już tylko wygrana w dwumeczu z rywalem, którego dopiero poznają.

Ogłoszenia
Instal Grunt

Przed sobotnim turniejem wiadomym było, że przyniesie on wiele emocji. Rzeczywistość przerosła jednak najśmielsze oczekiwania. Podbudowani znakomitą postawą w całym mijającym sezonie ostrzeszowianie jechali do Śmigla z nadziejami na kolejny udany występ. Zdawali sobie jednak sprawę z klasy przeciwników, a zwłaszcza pierwszego z nich, czyli Wametu Dąbcze. To, co działo się podczas tego spotkania, na długo zapadanie z pewnością w pamięci jego uczestników.

 Niesamowite spotkanie, wiele lat jestem w tenisie stołowym, ale takiego wydarzenia nie pamiętam – przyznaje Jarosław Krzywaźnia, prezes UKS Piast Poprava Ostrzeszów. Na początku przegrywamy 1:3, później po grach deblowych 2:4, a nawet 2:5. Tak naprawdę każde nasze późniejsze potknięcie zakończyłoby się tym, że odpadlibyśmy z rywalizacji o pierwszą ligę.

W tym jednak momencie, jak w dobrym thrillerze, nastąpił niesamowity zwrot akcji. Ostrzeszowianie wykazali się ogromną wolą walki, zaangażowaniem i dyspozycją, za pomocą których w kolejnych pojedynkach potrafili odwrócić losy całego meczu. Ostatecznie zakończyło się remisem 5:5, ale dzięki lepszemu stosunkowi setów okazał się on zwycięski dla UKS Piast Poprava!

– Powiedzieć, że jestem dumny z chłopaków, to nic nie powiedzieć – nie kryje radości J. Krzywaźnia. –Odwróciliśmy losy tak ważnego meczu z tak renomowanym zespołem. Nie znam słów, które mogłyby opisać, co chłopaki zrobili. Nieraz jest ciężko prowadzić taki klub, nieraz są chwile zwątpienia, ale taki mecz to wszystko rekompensuje. Myślę, że jest to najbardziej wartościowe zwycięstwo, od kiedy ja jestem prezesem klubu. Jeżeli chodzi o aspekt sportowy, to uważam, że to był mecz na poziomie pierwszej ligi.

Niesieni na skrzydłach tego historycznego triumfu ostrzeszowianie nie pozostawili złudzeń Nałęczy Ostroróg, z którą zmierzyli się w finale turnieju. Wynik 6:0 nie wymaga chyba komentarza.

Myślę, że po spotkaniu z Wametem Dąbcze z chłopaków zeszło ciśnienie i graliśmy bardzo dobrze – ocenia Krzywaźnia. –Tak naprawdę nie było momentu, kiedy musielibyśmy drżeć o wynik. Od początku dyktowaliśmy warunki gry i przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Myślę, że z każdym wygranym przez nas setem morale drużyny z Ostrorogu spadało.

To rzecz jasna bardzo cenne i imponujące zwycięstwo, ale nie kończy boju o awans. Przed naszym zespołem jeszcze jedno, decydujące starcie – dwumecz z lepszą ekipą pary AZS AWFiS III Gdańsk – UKS „Top” Solec Kujawski. To najlepsze drużyny województw: kujawsko-pomorskiego i pomorskiego.

Myślę, że będziemy w stanie powalczyć z tymi zespołami– przekonuje prezes ostrzeszowskiego klubu. –Jeżeli obawialiśmy się kogoś przed barażami, to zdecydowanie był to Wamet Dąbcze. Jeżeli teraz byliśmy w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, to do meczu, niezależnie czy z Solcem Kujawskim czy Gdańskiem podejdziemy pełni wiary w zwycięstwo. Chłopaki będą gryźli parkiet, żeby pierwsza liga była w Ostrzeszowie.

Spotkania w ramach dwumeczu zostaną rozegrane 3 i 10 lipca. Rywala ostrzeszowian poznamy natomiast w najbliższy weekend. Nagrodą za wygraną będzie awans do pierwszej ligi. Prezes UKS Piast Poprava przyznaje, że równie ważny, jak sportowy, jest w tym przypadku aspekt finansowy. W najbliższym czasie dojść ma do rozmów ze sponsorami i władzami miasta na ten właśnie temat. Oby zakończyły się uzgodnieniami, dzięki którym, w przypadku awansu, jedynym zmartwieniem naszego zespołu będzie utrzymanie formy gwarantującej przynajmniej utrzymanie.

Fot. Z Szczepaniak

Ogłoszenia
J3M