Mąkoszyce, Pisarzowice, Ligota, Frużów i Rybin – tutaj mieszkańcy borykają się z problemem braku zasięgu telefonii komórkowej. - W domu zasięgu praktycznie nie ma, trzeba wychodzić i szukać – mówi sołtys Mąkoszyc, Piotr Ługowski.

- Mamy XXI wiek, a w Mąkoszycach nadal nie możemy korzystać bez żadnych problemów z telefonów komórkowych. Żeby zadzwonić do waszej redakcji, żeby co chwilę nie przerywało, musiałem jechać do Kobylej Góry, bo inaczej się nie da - usłyszeliśmy w słuchawce telefonu od jednego z naszych czytelników. - W domu do nikogo się dodzwonić nie można, jak po podwórku jak biegam z aparatem to czasami mi się pokazują dwie kreski, ale jak chce już gdzieś zadzwonić to wtedy słyszę pik, pik, pik... I połączenie jest zerwane.

Okazuje się, że z podobnym problemem zmagają się mieszkańcy Pisarzowic, Ligoty, Frużowa i Rybina. - U nas w Mąkoszycach jest najgorzej i we Frużowie i Rybinie – nie ma wątpliwości sołtys Mąkoszyc. - Największe zagłębienie jest tutaj w sumie. Ludzie kupują wzmacniacze, dzwoniłem do Warszawy, do tej sekcji technicznej i oni twierdzą, że wręcz przeciwnie, jak jest za dużo tych wzmacniaczy to zasięgi są jeszcze mniejsze. Plus w ogóle nie jest zainteresowany naszym rynkiem...

Okazuje się, że rozmów, podjętych zarówno przez Urząd Gminy jak i sołtysa, było znacznie więcej. - Ja mam nazwiska spisane z kim i kiedy w tej sprawie rozmawiałem – żali się sołtys. - Ludzie cały czas mnie zaczepiają i mówią o tym zasięgu... Mamy 1070 mieszkańców, gro z Plusa i w Warszawie mi tłumaczą, że oni nie są zainteresowani tym rynkiem. Dla mnie to jest porażka. Mieszkańcy ratują się jak mogą i nie likwidują telefonów stacjonarnych, to w sytuacjach awaryjnych, np. kiedy trzeba wezwać karetkę pogotowia, ich jedyna szansa na rozmowę bez zakłóceń. - Z telefonu komórkowego SMS-y przychodzą następnego dnia, że ktoś dzwonił – rozkłada bezradnie ręce sołtys. - Tu w domu komórki nawet nie trzymamy, bo nikt by się nie dodzwonił. Rozmawiamy na tarasie albo w ogrodzie.

Kiedy to w wielu miejscowościach w całej Polsce mieszkańcy nie chcą się zgodzić na ustawienie w bliskim sąsiedztwie ich domów nadajników telefonii komórkowej, argumentując to negatywnym wpływem na zdrowie, mieszkańcy Mąkoszyc nie mogą się doczekać, kiedy taki masz stanie na terenie ich wsi. - My się na to godzimy – zapewnia Ługowski.

M.in. temu tematowi poświęcone było ostatnie zebranie wiejskie. Mieszkańcy liczyli, że na ich zaproszenie odpowiedzą przedstawiciele sieci komórkowych. Tak się jednak nie stało. Na szczęście dla mieszkańców Mąkoszyc dobre wiadomości ma wójt Wiesław Berski. Okazuje się, że jeden z lokalnych przedsiębiorców dogadał się z siecią T-Mobile. Jeśli tylko wszystko pójdzie zgodnie z planem i będzie zgoda na budowę, maszt stanie jeszcze w tym roku. SM

Reklama