Temat ostrzeszowskiego szpitala po raz kolejny w ostatnim czasie stał się jednym z głównych, któremu poświęcono sesję Rady Powiatu. Rozmawiano m.in. o podwyżkach wynagrodzeń pielęgniarek

Do tematu służby zdrowia jako pierwszy odniósł się starosta Lech Janicki, który zaznaczał, że w skali całego kraju powtarza się  sytuacja sprzed dwóch lat. - Szpitale zaczynają się zadłużać i to bardzo poważnie w związku ze wzrostem kosztów towarów, usług, jak również potrzeb pracowniczych - tłumaczył zwracając uwagę na to, że problemy nie omijają też szpitala w Ostrzeszowie.
Jak mówił, strata szpitala na działalności za pierwszych 5 miesięcy tego roku wyniosła około 430 tys. zł. Na półrocze może być to rząd pół miliona złotych. -Tego się nie nadrobi jakąś korektą, jakąś kosmetyką, tu są rzeczy bardzo poważne. Nie ma też mowy, że NFZ zapłaci tak jak w roku ubiegłym za nadwykonania - oświadczył.

Kolejna sprawa to sytuacja pielęgniarek, które chcą podwyżek. - Tutaj trudno jest podejmować decyzje pozytywne dla pracowników, dlatego że trzeba mieć z czego. Ja mam taką małą nadzieję, parę procent, że może coś w tym względzie się zmieni - przyznał starosta dodając, że w tym momencie wskazane jest zachowanie "daleko idącej powściągliwości, jeśli idzie o negocjacje".

Jego wypowiedź uzupełniał prezes Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia Marek Nowiński, który nie ukrywał, że sprawa - jeśli chodzi o pielęgniarki - jest naprawdę trudna. - Mamy świadomość naszego budżetu, środków, jakimi dysponujemy, ale mamy również świadomość oczekiwań pielęgniarek. Staramy się to jakoś łączyć, ciągle rozmawiamy z pielęgniarkami. Jak długo piłka w grze, tak długo mecz się nie kończy. Po prostu trwają rozmowy - wyjaśniał zaznaczając, że pomimo protestu nie ma problemów z obsadą pielęgniarską na oddziałach. EP

Reklama