Trudna sytuacja finansowa panuje w działających na terenie powiatu ostrzeszowskiego Domach Pomocy Społecznej. Wysokie koszty utrzymania pensjonariuszy powodują, że szefów placówek nie stać na podwyżki dla pracowników.

Podczas ostatniej sesji rady powiatu, ostrzeszowscy radni wysłuchali sprawozdań dyrektorów DPS w Marszałkach, Kochłowach i Kobylej Górze. Najwięcej pytań mieli do Rafała Jóźwiaka z Marszałek. Miało to związek z ostatnimi wydarzeniami. Okazuje się bowiem, że 2 z 8 pielęgniarek - zatrudnionych na blisko 140 pensjonariuszy - złożyło wypowiedzenie. Jako powód podają zbyt niskie płace. - Z końcem roku zwolniły się dwie osoby, z początkiem roku również dwie osoby... - odpowiadał na pytania radych dyrektor. -  Rotacja jest bardzo duża. (...)Przy takiej ilości pracowników, przy takiej ciężkiej pracy zwolnień chorobowych jest bardzo dużo.

O średnie zarobki pracowników DPS dopytywała radna Maria Gorzelanna.  - Wynagrodzenie około 2 700 zł podstawy plus dodatki - usłyszała w odpowiedzi. - W jakiej wysokości? -chciała wiedzieć. -  To jest uzależnione od wysługi lat i premii, która kształtuje się od 150 do 300 zł, w zależności od miesiąca - padła odpowiedź.

 - One mają naprawdę niskie uposażenia - stanęła w obronie pielęgniarek radna. - Ja się z panią zgadzam - mówił otwarcie dyrektor. - Nie tylko pielęgniarki mają niskie uposażenia, pozostały personel medyczny również. Pielęgniarki odchodzą i to w różne miejsca. Na tę chwilę złożyły wypowiedzenia dwie pielęgniarki. - One tak sobie przechodzą z domu do domu, do szpitala. Na przykład szpital zabrał mi 3 pielęgniarki. Bo lepiej tam płacą niż w domach pomocy społecznej - argumentowała radna.

- Pielęgniarki (...) dostały i tak najwyższe podwyżki z całej kadry, która jest u nas zatrudniona. Ja bym mógł przesunąć jakieś jeszcze oszczędności z remontów, jakie narzuciła nam Państwowa Straż Pożarna - zapewniał Jóźwiak.

Starosta Lech Janicki był jednak zdania, że wszystkie zalecenia strażaków trzeba spełnić. - Gdyby w którymś z domów nie były reżimy pożarowe spełnione, to nie tylko dyrektor, ale również zarząd powiatu miałby problemy - podkreślał.

Wyjścia z tej patowej sytuacji szukał m.in. radny Kazimierz Obsadny, który proponował podwyżkę opłat od pensjonariuszy. To jednak nie jest takie łatwe, na swobodne decydowanie nie pozwalają przepisy. - Podniesienie kosztów musi wynikać z pewnych przesłanek - argumentował starosta.

O problemach finansowych w DPS dyrektorzy sygnalizowali wicewojewodzie Marlenie Maląg. Od spotkania minęło już kilka miesięcy i temat ucichł. SM

Reklama