Ostrzeszowski szpital po raz kolejny stał się przedmiotem ostrej wymiany zdań podczas posiedzenia rady powiatu. Nie po raz pierwszy do słownej potyczki doszło pomiędzy radnym Stanisławem Hemmerlingiem, a starostą Lechem Janickim.

Punktem wyjścia stało się sprawozdanie tego ostatniego z prac zarządu powiatu. L. Janicki zwracał w nim uwagę na pogłębiające się niedofinansowanie służby zdrowia.

- Szpitale generalnie są pod kreską, jedne większą, drugie mniejszą – podkreślił – Za pierwszy kwartał tego roku strata w szpitalach sięgała takiej kwoty, jaka była na koniec ubiegłego roku. Na palcach jednej ręki można było policzyć po pierwszym kwartale szpitale na plusie. Po półroczu, żaden szpital w Wielkopolsce nie miał bilansu dodatniego. Boimy się końca roku.

Zdaniem starosty, jeżeli NFZ nie zwiększy nakładów na szpitale, wkrótce samorządy będą zmuszone dokładać do ich bieżącego funkcjonowania. Inny pogląd na aktualną sytuację szpitala ma S. Hemmerling. Według niego jest to konsekwencja błędnych decyzji podejmowanych na przestrzeni ostatnich lat.

- Nie pochylano się nad tym, żeby szpital doinwestować, zmodernizować i polepszyć koniunkturę lecznictwa – stwierdził – Pierwszym podstawowym błędem było to, że rada oddała w prywatne ręce pogotowie ratunkowe, co wielokrotnie podkreślałem. To odcięło dopływ strumienia pieniędzy do szpitala.

Radny krytykował ponadto brak postępów w zakresie rozbudowy i modernizacji szpitala, w tym fiasko rozmów z włoską firmą Manutencoop.

- Za mocno poszliście na ułudę, na czcze obietnice, uwierzyliście, a nic się nie dokonało – grzmiał Hemmerling – Szpital leży na łopatkach. Popatrzcie sobie na powiat kępiński, co tam się dokonało. Tam mają lądowisko, tam mają oddział chirurgiczny, tam mają pogotowie w publicznych rękach. A tu co? Rozwalone wszystko i nie ma jak końca z końcem związać, jeżeli się na przestrzeni tylu lat zawaliło sprawy.

Pierwszym, który skrytykował wystąpienie S. Hemmerlinga był przewodniczący Komisji Zdrowia Kazimierz Obsadny. Jak oświadczył, nie można wszystkiego potępiać w czambuł.

- Na przykład na oddziale zewnętrznym ludzie są bardzo dobrze leczeni, chwalą ordynatora, który jest z pochodzenia Jemeńczykiem, a jego zastępca jest chyba z Oleśnicy. Co jest dobre, to trzeba uznać, że jest dobre.

K. Obsadny wytknął S. Hemmerlingowi także częstą absencję na posiedzeniach Komisji Zdrowia i małą aktywność w zakresie zgłaszania wniosków dotyczących kierunków rozwoju szpitala.

-Jaki ja miałem wniosek wysuwać? - pytał ten drugi - Skoro takie były przez cztery lata trendy myślenia i kierunki działania, to cóż ja miałem więcej zrobić?

Komentując przebieg dyskusji, starosta Janicki nie wahał się użyć mocnych słów.

- Tak trochę ręce opadają, bo mimo że tkwi pan w tej radzie trzy lata, to pan nadal tego nie pojmuje – zwrócił się do Hemmerlinga – Jeśli pan chce, to ja panu w prosty sposób powiem, gdzie poszły środki inwestycyjne. Inwestycyjne środki to są również projekty związane z informatyzacją, z modernizacją oddziału paliatywnego, z rozbudową. Myśmy dali niecałe trzy miliony, a za same 2.300 tysięcy został zbudowany obiekt, który służy komunikacji z dwoma windami. Za 2.800 tysięcy będzie modernizowany oddział paliatywny i zakład opiekuńczo-leczniczy. Tam dajemy 800 tysięcy. Elektroniczna dokumentacja medyczna jest dofinansowywana z naszych środków. Szpital zakupił za prawie 2 miliony złotych sprzęt. Czy pan naprawdę wierzy w to wszystko, co pan mówi? Pan po prostu nie ma pojęcia o pewnych rzeczach, a rzuca tutaj sloganami - skwitował, wyraźnie poirytowany Janicki. – Szpital nie leży na łopatkach. Tak jak wszystkie szpitale w Polsce i Wielkopolsce, walczy o przetrwanie. Walczy o to, aby świadczyć usługi na jak najlepszym poziomie medycznym. I to się dzieje, bo na wielu odcinkach jest znaczna poprawa.

L. Janicki podkreślał, że władzom szpitala udało się rozwiązać problemy kadrowe, co w innych placówkach bywało przyczyną zamykania oddziałów. Z przedstawionych przez starostę obliczeń wynika, że Ostrzeszowskie Centrum Zdrowia zainwestowało w szpital ponad 8 milionów złotych, z czego niespełna 3 miliony pochodziły z budżetu powiatu.

- To jest bardzo dobry wskaźnik. To znaczy, że w tej placówce się dzieje i, że ktoś w niej myśli do przodu – stwierdził. – Ja oceniam, że okres działalności spółki Ostrzeszowskie Centrum Zdrowia naprawdę przyniósł duże efekty, bo inaczej bylibyśmy daleko z tyłu.

L. Janicki przyznał, że ma pewien niedosyt związany z tym, iż wciąż nie znaleziono sposobu na doprowadzenie do budowy nowego szpitalnego skrzydła. W jego przekonaniu, obecne realia finansowe powiatu po prostu na to nie pozwalają.

-To jest zadanie na kolejną kadencję i myślę, że przy tej aktywności, którą wykazuje prezes spółki i jego zespół, jest szansa na finalizację tych kubaturowych inwestycji – ocenił starosta.

Mimo tych wyjaśnień, S. Hemmerling nie ustępował i przekonywał, że słowa L. Janickiego nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością.

- To, co ja mówię jest odzwierciedleniem odczuć społeczeństwa, że szpital przez wiele kadencji leżał odłogiem, nie był poddany pod rozwój, nie było zainteresowania reorganizacją jego pracy, aby personel czuł się potrzebny i dofinansowany. Stąd teraz wszystko się skumulowało i pan dalej biedoli i przerzuca sprawy na NFZ. NFZ jest w Warszawie i dzieli pulę środków w sposób sprawiedliwy i nie okrada powiatu. Tylko wy musicie w sposób uczciwy, kompetentny i odpowiedzialny gospodarować tymi pieniędzmi.

Dyskusja trwałaby zapewne znacznie dłużej, ale przewodnicząca rady powiatu, widząc zaogniającą się sytuację, postanowiła ją przerwać. Tym samym strony sporu pozostały na swoich stanowiskach i nic nie wskazuje na to, aby mogło pomiędzy nimi dojść do porozumienia. ŁŚ

Reklama