– Czym sobie zawiniłam na takie traktowanie!? – pytała mieszkanka Ostrzeszowa Sandra Krowicka, która starała się o zatrudnienie w miejscowym szpitalu. Kobieta przez ostatnie miesiące była wolontariuszką na oddziale paliatywnym i w zakładzie opiekuńczo-leczniczym placówki. Liczyła, że po wolontariacie zostanie zatrudniona. Na to zgody nie wyraził prezes Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia. Krowicka postanowiła szukać pomocy u radnych, stąd jej obecność na ostatniej sesji Rady Powiatu.

- Co pani chciałaby jeszcze powiedzieć, bo wszystko usłyszeliśmy już na komisji? – dopytywała Krowicką przewodnicząca Marianna Powązka, zapraszając kobietę do mikrofonu. Ta cierpliwie przeczekała całe obrady, by na zakończenie sesji przedstawić radnym swoją sytuację. Tę omawiała już po raz kolejny, bo tak jak zaznaczała Powązka, kobieta wcześniej gościła m.in. na komisjach zdrowia. Tym razem postanowiła przybyć na sesję.

Chodzi o zatrudnienie w Ostrzeszowskim Centrum Zdrowia. Krowicka starała się o stanowisko rehabilitantki na oddziale paliatywnym i ZOL, gdzie przez ostatnie miesiące udzielała się społecznie. Rozpoczęła, gdy dyrektorem był jeszcze Krzysztof Wywrot. To on wprowadził do ostrzeszowskiego szpitala wolontariat. Pomysł spotkał się ze sporym zainteresowaniem. Jedną z osób, które odpowiedziała na zaproszenie do udziału w wolontariacie, była właśnie Krowicka. – Jest mi bardzo przykro, bo się angażowałam w pracę społeczną, z myślą, że zasłużę sobie na zatrudnienie – nie ukrywała rozgoryczenia. – Osoby mi się dziwiły, dlaczego chce mi się tam pracować i organizować to wszystko. Są ludzie, którzy biorą za to pieniądze, ja pracowałam za darmo.

Od tego jest sąd pracy

Kobieta opowiadała o intrygach pracowników oddziałów, na których się udzielała. Twierdziła, że niszczono jej godność i przez to wpadła w nerwicę. – Kto odpowie za moje zdrowie!? – pytała zdenerwowana. – Czym sobie zawiniłam na takie traktowanie?

Wreszcie sprawa swój finał znalazła w sądzie pracy. Krowicka pozwała prezesa Ostrzeszowskiego Centrum Zdrowia Marka Nowińskiego, który nie wyraził zgody na jej zatrudnienie. – To sąd pracy powinien rozstrzygnąć, czy pani Sandra zostanie przyjęta czy nie. Pani Sandra Krowicka jest emerytem, udzielała się wiele, pracowała we Wrocławiu, ja nie mówię, że ona nie ma kwalifikacji, ale to prezes szpitala decyduje o tym, kogo dobiera sobie do pracy. My jako komisja (zdrowia – red.) nie jesteśmy nawet władni zająć stanowiska konkretnego w tej sprawie, aby zmusić prezesa do przyjęcia pani Krowickiej do pracy – tłumaczył Kazimierz Obsadny.

Prezes pod ścianą

W obronie prezesa Nowińskiego stawał Jan Puchała, który wyjaśniał, że emeryt nie może wymuszać zatrudnienia na jakimkolwiek pracodawcy. – Przecież nie ma obowiązku. Ja nie wiem, czy pan prezes gdzieś ogłaszał konkurs na przyjęcia, że potrzebuje iluś tam rehabilitantów czy o innej specjalności ludzi, ale ta pani, z tego co wywnioskowałem, ma środki do życia. Gdyby była potrzeba, prezes ogłosiłby nabór i pani może się ubiegać, ale według mnie nie może pani stawiać pod ścianą i zmusić prezesa, żeby panią przyjął do pracy – mówił Puchała.

Jego słowa spotkały się z natychmiastową reakcją Stanisława Hemmerlinga, który wspiera Krowicką w jej staraniach. Radny tłumaczył, że rozgoryczenie kobiety nie dziwi, tym bardziej, że pracowała „kilka lat jako wolontariusz i przyobiecano jej później zatrudnienie na kwotę minimalnego wynagrodzenia”.

Oświadczam, nie zatrudnię

Pani Sandra nigdy w szpitalu nie pracowała wiele lat, nie była nigdy pracownikiem. Wolontariat w szpitalu trwał nieco ponad rok. W związku z tym nie mówmy o iluś tam latach, bo to po prostu nieprawda – odpowiadał prezes Nowiński. – Pracując w wolontariacie nie można wolontariatu traktować jako włożenie nogi w drzwi, że na pewno będę zatrudniony. Nikomu zatrudnienia nie obiecywałem.

Nowiński wyjaśniał, że on jako szef szpitala jest zobowiązany realizować w placówce określone zadania. I musi do nich dobrać zespół ludzi. – Oświadczam państwu jednoznacznie, nie zatrudnię pani Sandry Krowickiej, ponieważ nie widzę jej w tym zespole do realizacji tych zadań, których jestem zobowiązany – zakończył.

Zdaniem tym zakończono też sesję powiatu. E. P.

Reklama