Wiele wskazuje na to, że dworzec kolejowy w Ostrzeszowie przejdzie już niedługo na własność gminy. Zdaniem burmistrza Mariusza Witka to jedyna szansa, aby sam budynek, a przede wszystkim i podziurawiony plac przed wejściem, doczekał się niezbędnego remontu.

Już kilka lat temu burmistrz wystąpił do PKP z wnioskiem o nieodpłatne przejęcie dworca. Wtedy jednak usłyszał decyzję odmowną. – Przed świętami spotkaliśmy się z właścicielami dworca PKP i jest w tej chwili taka zgoda spółek PKP, że jeżeli wyrazimy chęć, to możemy przejąć dworzec za powiedzmy symboliczną złotówkę – mówi Witek. – Myśmy już ustnie taki wniosek złożyli.

Jeśli dworzec stanie się własnością gminy, jego zarządzaniem zajmie się Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. – Jeżeli go przejmiemy będziemy się starali, żeby trochę zmienił wygląd – zapewnia burmistrz. – PKP nam oświadczyło, że oni raczej, a właściwie na pewno, żadnych wielkich remontów robić nie będą. Jeszcze kilka lat temu władze miejskie miały nadzieję, że ostrzeszowski dworzec podobnie jak ten w Kępnie zostanie gruntownie wyremontowany.

Dziś jednak wiadomo, że tak się nie stanie, bo nie ma na to środków zewnętrznych. – Powiedziano nam, że na szczeblu warszawskim pieniądze zabrano i drugiego etapu renowacji dworców nie będzie – dodaje włodarz. – Ostrzeszów był przewidziany do drugiego etapu jako stacja na linii, nie węzeł jak Kępno, ale niestety po zmianie władzy zaniechano tego.

Procedura przejęcia dworca może trwać kilka miesięcy. – Są chęci, ale rada musi jeszcze podjąć decyzję w formie uchwały, ja już radnych informowałem – uściśla Witek.

Obecnie w budynku wynajmowane są trzy mieszkania, pomieszczenie na aptekę, jedno z pomieszczeń wynajmuje również operator, który sprzedaje bilety kolejowe. – Jest jeszcze cała bagażownia, z tego też można zrobić jakiś lokal użytkowy – nie wyklucza burmistrz. (WA)