Czarne chmury pojawiły się nad Szkołą Podstawową w Potaśni. W porządku obrad najbliższej sesji Rady Miejskiej w Ostrzeszowie, która odbędzie się już jutro (11 stycznia), znalazł się bowiem projekt uchwały o zamiarze likwidacji tej placówki.

Zaplanowaną na czwartek sesję zdominują tematy oświatowe. Ostrzeszowscy radni pochylą się m.in. nad projektami o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej nr 3 w Ostrzeszowie i Olszynie. Ma to oczywiście związek z budową nowoczesnego kompleksu szkolno-przedszkolnego przy ul. Stefana Czarnieckiego w Rojowie, do którego przeniesieni zostaną uczniowie likwidowanych placówek.

1 września tego roku naukę w nowych murach szkolnych rozpoczną również uczniowie Szkoły Podstawowej w Rojowie. W tym jednak przypadku, radni podejmą decyzję nie o likwidacji, a o przeniesieniu siedziby szkoły z ul. Meszyny, na ul. Czarnieckiego. Czy oznacza to, że z uczniami przejdą również nauczyciele rojowskiej szkoły, nie tracąc pracy? - dopytujemy. - Na ten temat się nie wypowiem, nie wiem jak to będzie rozwiązane – mówi otwarcie wiceburmistrz Paweł Uścinowicz. - (...) Jestem daleki od składania w tym momencie jakiś deklaracji, kto będzie miał na pewno pracę.

Radni pochylą się nad jeszcze jedną uchwałą - o zamiarze likwidacji, z dniem 31 sierpnia, Szkoły Podstawowej w Potaśni. Zgodnie z przygotowanym projektem, uczniowie uczęszczający dziś do tej placówki, od nowego roku szkolnego mieliby kontynuować naukę w Szkole Podstawowej w Siedlikowie. - Jeśli jest możliwość i będzie taka wola rodziców, zgoda dyrektora innej szkoły, to dziecko, które uczyło się w Potaśni, będzie mogło uczęszczać do Ostrzeszowa. Przymusu nie ma – zapewnia Uścinowicz.

Okazuje się, że temat likwidacji szkoły w Potaśni nie jest nowy. - Kiedyś, jeszcze w poprzedniej kadencji był brany pod uwagę wariant zlikwidowania szkoły – przypomina Uścinowicz. - Wtedy ta decyzja, po wielu dyskusjach z nauczycielami i mieszkańcami, została odsunięta do czasu budowy nowej szkoły. Ten czas minął. Budujemy nową szkołę i wracamy również do tematu Potaśni.

Jak tłumaczy wiceburmistrz, decyzja ta podyktowana jest nie tylko niżem demograficznym (obecnie w szkole uczy się 50 dzieci – przyp. red.), ale również warunkami, w jakich muszą uczyć się uczniowie. - To jest budynek, który został oddany do użytkowania w 1892 roku, jest w nim sześć niewymiarowych pomieszczeń – wylicza wiceburmistrz. - Tam nie ma sali gimnastycznej, pomieszczenia są mało funkcjonalne, trzeba cały czas chodzić po schodach. (...) Chcemy zapewnić tym wszystkim dzieciom lepsze warunki.

Ostateczna decyzja w tej sprawie jest oczywiście w rękach radnych. SM

Reklama