- Kiedy tak naprawdę rozpocznie się rozbudowa szpitala? - dopytywał podczas ostatniej sesji rady powiatu radny Kazimierz Obsadny, a zarazem przewodniczący komisji zdrowia. Jednoznacznej odpowiedzi jednak nie uzyskał.

Mijają kolejne zapowiedziane terminy rozpoczęcia budowy: a to maj, a to lipiec, a to wrzesień, a zima już za trzy miesiące - przypominał radny, dodając jednocześnie: - Nie znaczy, że nic nie robiono. Wybudowano łącznik z dwoma windami, bardzo toporny w środku. Pytam, kto ten budynek zaprojektował? Dlaczego z opiniowania projektu wyłączono dział techniczny szpitala? Dlaczego zarząd powiatu i rada powiatu nie została zapoznana z projektem, mimo że został wybudowany ze środków powiatu? Dlaczego w tym łączniku brakuje wentylacji, dlaczego zamontowano okna bez możliwości ich otwierania? (...) Do tej pory wycięto dwie szyby, bo tam już pleśń na murach wychodziła, jak tam byliśmy, to śmierdziało. Dlaczego w łączniku brak toalet? - dopytywał, sugerując, że skoro łącznik ma być głównym wejściem do szpitala, powinny się one tam znaleźć.

To jednak nie wszystko. Dopytywał m.in., dlaczego do tej pory inwestycja nie została oddana do użytku? - Dlaczego w projekcie nie zaplanowano budowy podjazdu dla niepełnosprawnych, za 30 tys. zł dodatkowo ten podjazd był robiony - nie odpuszczał. - Dlaczego w projekcie nie było połączenia tego obiektu z korytarzami oddziału, dodatkowe koszty przebijania, wybijania drzwi itd. Budowa łącznika z windami miała być zakończona w listopadzie ubiegłego roku następnie w styczniu, potem w marcu...

W swoim wystąpieniu poruszał również kwestie związane z włoskim inwestorem, który miał zainwestować w rozbudowę ostrzeszowskiego szpitala. Ostatecznie jednak - z nie wiadomych jak dotąd powodów - wycofał się. - Czy jest sporządzony protokół z zakończenia negocjacji? Bo nie wiadomo, kto tę współpracę zerwał, a może się to temu negocjatorowi nie podobało - zastanawiał się głośno.

Informował również, że negocjacje w Włochami - na zlecenie OCZ - prowadziła zewnętrzna firma, w której jednym z negocjatorów był wiceprezes warszawskiej firmy, zamierzającej zainwestować pieniądze w przyszpitalne Regionalne Centrum Opieki Senioralnej w Ostrzeszowie.  - Pytam, czy nie zachodzi tu konflikt interesu - mówił Obsadny, który nie chciał jednak, żeby na jego "przemyślenia" odpowiadał starosta. Jak mówił, powinien w tych kwestiach wypowiedzieć się prezes OCZ Marek Nowiński, którego jednak nie było już na sali obrad.

- Możemy mieć niedosyt, że nie udało się wszystkiego zrobić - mówił otwarcie starosta Lech Janicki. - (...) My postawiliśmy przed prezesem takie zadnie: zbuduj za kilkanaście lub kilkadziesiąt milionów, ale pieniędzy ci nie damy, tylko milion rocznie. (...) Po 2020 roku powiat będzie miał zdolność kredytową i wtedy można jeszcze konkretniej takie rzeczy planować - mówił starosta przypominając jednocześnie, że w ciągu dwóch ostatnich lat z budżetu powiatu do szpitala przekazano prawie 8 mln.

Janicki nie chciał się zgodzić z argumentem, że w szpitalu w ostatnim czasie nic się nie działo. - Nie przyjmujmy argumentów, że nic się nie robi - zapewniał stanowczo. - Mamy w chwili obecnej w miarę ustabilizowaną sytuację kadrową. Od października przychodzą nowi, młodzi lekarze, którzy na początek będą stażystami, a później będą pracowali w szpitalu. SM

Reklama