Po dwutygodniowej przerwie, piłkarze z Zefki Kobyla Góra wrócili na boisko walczyć o ligowe punkty. W dwunastej kolejce gościli u siebie drużynę z dołu tabeli - Barycz Janków Przygodzki. Zespół jak na zajmowane miejsce nie odpuścił walki, a nawet wręcz przeciwnie, bo momentami przeważał nad gospodarzami. Tym razem nie było efektownego, prawie dwucyfrowego zwycięstwa. Podopieczni Macieja Szeligi cudem wywalczyli jeden punkt.

W 29 minucie kobylogórzanie zdobyli pierwszą bramkę. W roli głównej wystąpił Dawid Ponitka, który uderzył w długi róg zza pola karnego. Radość z prowadzenia trwała tylko cztery minuty, bo po upływie tego czasu goście wyrównali. Udało się tego dokonać Adamczykowi.

Tego dnia pogoda nie rozpieszczała przybyłych na stadion w Kobylej Górze. Rozgrzewały natomiast emocje, których dostarczali kibicom piłkarze obydwu zespołów. Na przerwę zawodnicy schodzili przy stanie 1:1. Po zmianie stron pierwsza skuteczna akcja należała do Baryczy. W 66 minucie Czekalski podał do Grzegorowskiego, a ten niepilnowany przez gospodarzy uderzył z bliska na 2:1. Wszystko wskazywało na to, że Zefka po raz pierwszy w tym sezonie przegra na własnym boisku. Kibice nie mogli się z tym pogodzić, a piłkarze mieli jeszcze czas, żeby nie dopuścić do takiej sytuacji. Na minutę przed końcem podstawowego czasu gry Dadu dostał piłkę w pole karne, a Łukasz Lewandowski skierował ją do swojej bramki, tym samym wpisując na swoje konto samobója. Barycz chyba zbyt szybko zaczęła cieszyć się z wygranej, bo ewidentnie po końcowym gwizdku nie mogła pogodzić się z takim rezultatem. W końcu, nie ma się co dziwić.

Kobylogórska twierdza nadal zostaje niepokonana, a drużyny, które w tym roku czeka jeszcze wycieczka na to boisko, z pewnością już ostrzą zęby i zaczynają się bać.


Kaliska klasa okręgowa: Zefka Kobyla Góra - Barycz Janków Przygodzki 2:2 (1:1)

Skład: Walczak, Góra, Domagalski, Woźny, Osiewała, Maciaczyk, Nasiadek, Jędrzejewski M., Jędrzejewski Sz., Mądry, Ponitka.

Reklama

Anna Gołdyn