Konie, psy i koty święcono w minioną niedzielę w odpust św. Rocha w Mikstacie. Tak jak było 300 lat temu, jest i teraz, z tą różnicą, że koni i krów jest coraz mniej, za to woda święcona dosięga coraz częściej świnki morskie, króliki, a nawet pająki. W tym roku obrzędu dokonał Metropolita Poznański Arcybiskup Stanisław Gądecki.

Już pradziadowie dzisiejszych mikstaczan wiedzieli, że tylko św. Roch może uchronić ich zwierzęta przed chorobami. Dlatego też w dowód wdzięczności za ocalenie od zarazy postawili ku czci świętego na miejscowym cmentarzy kościółek i ustanowili 16 sierpnia odpust św. Rocha połączony ze święceniem zwierząt. Jedna z legend mówiła bowiem, że św. Roch leczył zwierzęta z wścieklizny. Towarzyszył mu wierny przyjaciel, pies Roszek, który kiedyś uratował mu życie.

Co roku - w odpust św. Rocha - przed miejscowym cmentarzem gromadzą się prawdziwe tłumy. Tak było i w tym roku. Na odpust przyjechały tłumy wiernych nie tylko z powiatu ostrzeszowskiego, ale również Ostrowa, Kalisza, a nawet Wrocławia i Poznania.

Trzeba przyznać, że barwny korowód, który przemaszerował przykościelnymi alejkami prezentował się bardzo okazale.

Największe zainteresowanie wzbudziła przystrojona w różową kokardę krowa Balbina, którą przyprowadził Hieronim Machoł z Mikstatu. – To krowa mojej sąsiadki – wyznał. – Ksiądz prosił, żeby gospodarze przyprowadzili ze sobą bydło, więc spełniłem jego prośbę. Rodzice mieli gospodarstwo, a mi pozostał wielki sentyment do tych zwierząt. Szkoda, że coraz mniej krów gospodarze tu przyprowadzają. A przecież idąc tu widziałem krowy na polu. Może trzeba jakoś tych młodych gospodarzy zachęcić? Pewnie znajdzie się jakiś sposób.

Jak Balbina czuje się wśród takich tłumów? – dopytywaliśmy. – Jak Pawlak (chodzi o głównego bohatera kultowego filmu Sami Swoi- przyp. red.) nie lubi tłumów – żartował Machoł.

Z Zakopanego do Mikstatu przyjechał Metropolita Poznański Arcybiskup Stanisław Gądecki, który nie szczędził wody święconej zarówno właścicielom, jaki i ich pupilom. – Bardzo się cieszę, że po tylu latach życia mogłem przyjechać do Mikstatu – mówił Arcybiskup.

Po poświęceniu tradycyjnie wypuszczono z klatek gołębie, a na wszystkich pielgrzymów czekała gorąca grochówka.