W Polsce co najmniej 100 tysięcy osób powinno się leczyć z powodu nocnych bezdechów, ale do specjalistów zgłaszają się nieliczni. Być może dlatego, że ci, którzy poważnie chorują, nie zdają sobie z tego sprawy. Uważają, że tylko chrapią, a rano nie pamiętają nocnych walk o każdy haust powietrza

Co to ma wspólnego z prowadzeniem samochodu? Okazuje się, że zaskakująco dużo!

31 grudnia Polska wprowadziła dyrektywę Unii Europejskiej nr 2006/126/WE dotyczącą pacjentów ze zdiagnozowanym bezdechem sennym. W myśl przepisów, w przypadku zdiagnozowania "umiarkowanej" lub "ciężkiej" formy choroby, istnieje możliwość cofnięcia pacjentowi uprawnień do prowadzenia samochodów!

Chodzi o to jak bezdech wpływa na zdolność do prowadzenia pojazdów.
Bezdech senny polega na powtarzającym się ograniczeniu przepływu powietrza podczas snu, wskutek opadania zwiotczałej tkanki odcinka dróg oddechowych w gardle, co z kolei powoduje głośne chrapanie, chwilowe wybudzenia, niedotlenienie i podwyższone ciśnienie krwi. Tysiące pacjentów z zespołem bezdechu sennego cierpi na wzmożoną senność w ciągu dnia, bóle głowy i nadciśnienie,
problemy z koncentracją, zaburzenia pamięci i zmiany osobowości.
Wszystko to może potęgować niebezpieczeństwo spowodowania wypadku komunikacyjnego.

Nowe prawo, na szczęście, nie oznacza, że zdiagnozowanie bezdechu sennego skutkować będzie automatycznym zatrzymaniem prawa jazdy. Kierowcy cierpiący na tą chorobę będą musieli - co najmniej raz w roku - przechodzić specjalistyczne badania lekarskie.
Ci co dopiero ubiegają się o prawo jazdy i mają zdiagnozowany bezdech mogą mieć problemy z dostaniem upragnionego dokumentu
. Jeśli u pacjenta występują niepokojące objawy - lekarz może skierować go na dodatkowe badania. Przed ich zakończeniem uzyskanie prawa jazdy może nie być możliwe.

W 2014 roku (brak danych za 2015) w wyniku zmęczenia lub zaśnięcia kierowcy doszło w naszym kraju do 555 wypadków. Zginęło w nich 77 osób, czyli 3,5 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych polskich dróg. Kolejne 846 osób odniosło obrażenia.