Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej przeszła nowelizację, która miała być jednocześnie ciosem wymierzonym w kierunku osób zakładających fikcyjne firmy. Eksperci jednak obawiają się tego, że zapisy okażą się również niekorzystne dla przedsiębiorców uczciwie prowadzących własną działalność gospodarczą.

Przeprowadzone badania przez Resort gospodarki przyglądały się wpisom zawartym w CEIDG. Według doniesień przy wielu firmach widnieją nieprawdziwe dane. Są to bardzo często adresy osób, które nawet nie mają pojęcia, że w ich mieszkaniu prowadzona jest działalność gospodarcza. W związku z tym nierzadko bywają zaskakiwani wizytami indykatorów, bądź otrzymują wezwanie do zapłaty wyższego podatku. Dla przypomnienia, za budynek mieszkalny płaci się podatek w wysokości niecałej złotówki za 1 metr kwadratowy. Natomiast za prowadzenie firmy w domu, oddajemy fiskusowi nawet 20-30 razy więcej.
W dzienniku ustaw ma się pojawić zmieniony zapis żądający posiadania tytułu prawnego do nieruchomości, na którą jest jednocześnie zarejestrowana firma. Co ciekawe, jednak dokument potwierdzający możliwość korzystania z nieruchomości w sposób komercyjny od samego początku nie musi się znajdować w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Ale jeśli nie zostanie on pokazany w razie kontroli urzędników, firma natychmiast zostaje wykreślana.
Luka w prawie
Jak zwykle mamy potwierdzenie tego, że teoria rządzi się własnymi prawami, a w praktyce często wychodzi zupełnie inaczej. Gdybyśmy zatem zapytali się o zdanie ekspertów i doświadczonych przedsiębiorców, moglibyśmy usłyszeć kilka zarzutów w kierunku treści nowelizacji.
W końcu nie każdy przedsiębiorca zamierza wynajmować lokal. Ale też nie każdy z nich posiada własne mieszkanie lub dom. Taka sytuacja dotyczy szczególnie młode osoby.
Poza tym postawiono spore zastrzeżenie, czy nowelizacja faktycznie wpłynie na zmniejszenie liczby nieuczciwych przedsiębiorców. Sprawy urzędowe często przeciągają się dość mocno w czasie. Przedsiębiorca przyłapany na gorącym uczynku, może mieć wystarczająco dużo czasu, żeby założyć kolejną firmę oczywiście z nieuczciwym zamiarem.
Lepszy rydz niż nic?
Ustawę opracowywano, a także głosowano na nią przed wyborami parlamentarnymi. Stąd też można mówić o takiej ilości niedomówień. Tym bardziej, że ówcześni rządzący nie chcieli stracić zaufania przedsiębiorców i potraktowali zapis dość łagodnie.
Przy próbie uściślenia interpretacji nowelizacji doszło do wielu uogólnień. Między innymi nie jest jasno określone, co dokładnie oznacza prawo do nieruchomości. Tutaj teoretycznie interpretuje się głównie posiadanie lokalu mieszkalnego na własność. Ale jak się okazuje, może to być interpretowane jako również prawo do najmu.
To znowu daje do myślenia ekspertom. Nieuczciwi przedsiębiorcy wykorzystują bardzo ogólnikowe zapisy i szukają różnych sposobów do ich obejścia. Nawet jeśli umowa najmu miałaby być sfałszowana. A weryfikacja podpisu wcale nie jest sprawą prostą i oczywistą. Ponieważ w tym celu należy złożyć wniosek do sądu powszechnego.
Czy jest w ogóle jakieś rozsądne rozwiązanie z tej sytuacji? Sama nowelizacja wydaje się być sporym utrudnieniem dla młodych i uczciwych przedsiębiorców, i niewielką przeszkodą dla fikcyjnych firm. Natomiast zaostrzenie przepisów mogłoby godzić w zapisy zawarte w konstytucji.